Krótka piłka 2021 cz. 5

Piłka meczowa:

Emma Ruth Rundle: Engine of Hell

Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do minimalizmu tej płyty. Po każdej zwrotce czy refrenie spodziewałem się ciężkiego, sludge’owego jebnięcia jak na May Our Chambers Be Full, a tu nic. Żadnego hałasu przesterowanych gitar i perkusji, tylko głos i akustyczna gitara lub fortepianino. Gdy w końcu wyzbyłem się oczekiwań, byłem w stanie docenić piękno i dojmujący smutek tej muzyki. Moim jedynym problem z tym albumem jest to, że 3 wybitne kompozycje (“Return”, “Body” i “Razor’s Edge”), trochę przyćmiewają resztę. Ale i tak zdecydowanie polecam.

Billie Eilish: Happier than Ever

Borze tucholski, cóż za przeogromne rozczarowanie! Debiut panny Eilish to, razem z ostatnim albumem Duy Lipy, moje ulubione wydawnictwa popowe ostatnich lat, praktycznie bez słabych punktów. Nic dziwnego, że liczyłem na przynajmniej bardzo dobrą kontynuację. A tu klops. Rodzeństwu McConnel (bo tak się nazywają Billie i Finneas, jej brat, będący współtwórcą muzyki) zdecydowanie za mocno wszedł minimalizm, do tego stopnia, że większość piosenek brzmi jak murmurando z kilkoma plamkami klawiszy albo gitary dla zachowania pozorów, że to ciągle płyta pop, a nie slam poetycki. Tym mocniej to słychać, gdy pod koniec wjeżdżają dwie piosenki z prawdziwego zdarzenia: „Your Power” i „Therefore I Am”. Świetnie napisane i zaaranżowane, pod względem jakości spokojnie mogą stawać w szranki z hitami z jedynki. Reszta niestety jest zwyczajnie słaba, a jedynymi jasnymi punktami są wokale Billie i produkcja. Szkoda.

Black Label Society: Doom Crew Inc.

Sympatyczna płyta od Zakka Wylde. Trochę lżejsza i bardziej rockowa od poprzedniczek, ale słucha się całkiem przyjemnie. Z drugiej strony mocniejszych emocji nie wyzwala. Taki soundtrack to popołudniowego piwka.

Bruno Mars, Anderson.Paak, Silk Sonic: An Evening with Silk Sonic

Amerykanie nazywają takie granie “baby-making music”, po naszemu: “akompaniament do alkowy”. Soul, troszkę ciepłego, bujającego funku i od razu chce się poobściskiwać z kimś fajnym. Albo tańczyć, albo po prostu słuchać tych piosenek, bo są po prostu fantastyczne. Chwytliwe, a przy tym stylowe, kapitalnie zagrane i nagrane. Nie idzie przechwalić.

Converge & Chelsea Wolfe: Bloodmoon I

Legenda połamanego metalcore’a i uznana wokalistka łączą siły… by nagrać najbardziej rozczarowujący album roku. W sumie nie wiedziałem, czego się po tym spodziewać, poza wysoką jakością, bo Converge ani razu nie zaliczyło skuchy, a Chelsea też zwykle trzyma poziom. Niestety, Krwawy Księżyc to godzina powolnego męczenia buły w stylu ciężki sludge z łagodnymi wstawkami. Trudno się tego słucha, ja ani razu nie byłem w stanie chapnąć całości na raz. Ogromny zawód.

Employed to Serve: Conquering

Metalcore’owcy z Londynu powracaj ze swoją czwartą płytą, mocno inspirowaną groove i nu metalem. Dla wielu to może oznaczać automatyczną czerwoną kartkę, ale dla mnie całkiem nieźle spina się to z nowoczesnym hardcore’em, który proponowali w przeszłości. Tym bardziej, że zdarzają się też patenty z innych gatunków metalu, np. typowo deathowe tremolo tu i ówdzie. Problem jest niestety jakość kompozycji. Poza doskonałym “Mark of the Grave”, mało co zostaje ze słuchaczem. 

Funeral Mist: Deiform

Uwielbiam brzmienie ich mrocznego i dusznego black metalu, ale ta płyta Ariochowi i spółce nie wyszła. Jest tu sporo fajnych momentów, ale nie układają się w dobre kompozycje. Najgorzej wypadł zamykający “Into Ashes”, trwający ponad 9 minut kolos, na który składają się głównie grane przez długi czas blasty. Męczące zakończenie miernej płyty.

Gaahls WYRD: The Humming Mountain

Fajny atmosferyczny blaczek. Pomimo, że kompozycje mocno różnią się od siebie, wszystkie je łączy przeszywający chłód. No i fakt, że są naprawdę rzetelnie napisane.Dobra rzecz zarówno dla ludzi osłuchanych z czarnym metalem, jak i tych, co dopiero rozpoczynają spacer ścieżką lewej dłoni.

Jerry Cantrell: Brighten

Trzecia i zdecydowanie najlżejsza płyta lidera Alice in Chains. Razem z kolegami z Guns ‘n’ Roses i The Dillinger Escape Place stworzył krążek mocno nawiązujący do bluesa i country i na pierwszy rzut ucha może wydawać się, że to całkiem pogodna muzyka. Ale zawsze za rogiem czai się typowo Cantrellowski mrok. Obczajcie np. “Dismembered”- zwrotki i refren to takie feel-good rock radio, a tu nagle wjeżdża ciężki mostek, kojarzący się trochę z “Black Hole Sun”. Tak więc jest to krążek ciekawy, z solidnymi kompozycjami i jednym super hitem: “Atone” na samym początku. Trochę tylko szkoda, że za mało tu słychać głosu Grega Puciato, który przecież wyśmienitym wokalistą jest.

Jungle: Loving in Stereo

Druga w tym zestawieniu płyta z mocnym elementem funkowym, tym razem z dodatkiem soulu i RnB. W przeciwieństwie do Silk Sonic, twórczość Jungle jest bardziej rytmiczna i nowoczesna. Zamiast rekonstruować muzykę z 70tych XXw., dodają do niej współczesne elementy, wzięte z hip-hopu i elektroniki. Efekt końcowy brzmi świeżo, a pulsujące basem piosenki cieszą michę za każdym razem.

Limp Bizkit: STILL SUCKS

W obozie obwisłego herbatnika ciągle mamy przełom tysiącleci- brzmienie i styl to dokładne odwzorowanie muzyki z Significant Other  Chocolate Starsfish…. Szkoda tylko, że nie idzie to w parze z jakością, bo mimo, że krążek trwa 32 minuty, to ja czuję się zmęczony już w połowie. Jeszcze singlowe “Dad Vibes” daje radę, ale całą resztę nawet najwięksi fani Freda Dursta mogą sobie odpuścić.

Maneskin: Teatro d’Ira – Vol. I

Bardzo młodzi ludzie grający klasycznego rocka, kradnąc riffy od Zeppelinów i innych dinozaurów. Brzmi jak kolejna Greta Van Fleet, ale w odróżnieniu od braci Kiszka, Włosi potrafią pisać fantastyczne kawałki („Ziti e buoni” to jest spokojnie top 5 tego roku), mają wyjątkowego frontmana, a ich muzyka kipi od energii i seksu. Co do tego ostatniego, to w ogóle język Francesco Tottiego jest dla mnie ewenementem- 2 randomowe zdania i od razu dziwne rzeczy się w majtkach dzieją. Wracając do muzyki, jeśli nie przeszkadza Wam totalna wtórność, a zależy na ekstra kompozycjach i żywotności, to polecam serdecznie. W końcu jakiś zwycięzca Eurowizji, którego da się słuchać.

Profeci: Aporia

Melodyjny black prosto ze stolicy Wielkopolski. Pod względem brzmienia, kompozycji i wokali mocno inspirowany pierwszymi płytami Furii, ale przymykam na to oko, bo panowie mają rękę do pisania fajnych piosenek. Mam nadzieję, że następnym krążku mocniej zaznaczą swoją indywidualność, jednocześnie nie idąc ślepo za modą na zimnofalowe brzmienia, bo utrzymana właśnie w tym stylu “ Trzecia ofiara” to najsłabszy numer na płycie.

Turnstile: GLOW ON

Powiedzmy sobie od razu, żeby nie było wątpliwości- to jest dobra płyta. Melodyjny hardcore poprzetykany popowymi wręcz haczykami, łatwo wpada w ucho, a do tego chętnie się do tej muzyki wraca. Jednak określanie tego drugim Nevermind, czy choćby płytą roku, jest totalną przesadą. To nawet nie jest najlepsza płyta Turnstile- na porywającym Time & Space działy się podobne rzeczy, acz podane bardziej subtelnie i znacznie lepiej wyprodukowane. Brzmienie ogólnie jest słabą stroną GLOW ON– lekko przytłumione i za czyste. Ale i tak warto. 

Unto Others: Strength

Wydaje się, że wraz ze zmianą nazwy, Amerykanie utracili zdolność pisania hitów. Pod względem stylistycznym grają to samo co pod banderą Idle Hands, ale wtedy nie splamili się tak nijakimi kawałkami. Nudne i ogólnie zbędne.

Young Leosia: Hulanki

Twórczość młodej Leokadii nie jest zbyt mądra ani ambitna, ale cenię ją za chwytliwość i bezpretensjonalność. Bez napinki, za to z bujającymi rytmami, do których zdarzyło mi się tańczyć o 2 w nocy, co jak na mnie jest ewenementem w ostatnim czasie.

Zdechły Osa: Sprzedałem dupe

Nowoczesny hip-hop z punkowo-grunge’owymi gitarami w podkładach. Kawałki są chwytliwe i zdarzają się w nich fajne teksty (“Jak się podoba, to się kurwa spodoba”). Ogólnie spoko, ale te 21 piosenek to o 10 za dużo.

3 myśli na temat “Krótka piłka 2021 cz. 5

Dodaj własny

  1. Tego się nie spodziewałem – tego się nikt nie spodziewał ! Takiej listy od naszej starej !? Łats goin łon ?
    Zawsze miałem wrażenie że stara operuje gdzieś w niszy, przemierza szlaki ścieżkami gdzie mały ruch, tam dokąd rzadko kto chodzi, gdzie inna panuje atmosfera, otwiera nieotwarte, pokazuje niewidziane. A tu popatrz w zestawieniu Bruno Mars i ,5 miliarda wyświetleń do tego sosu Billie i te makarony z Anty radio.
    Makarony całkiem niezłe, skoro już jesteśmy na południu Europy to do zestawienia dodałbym Greków.
    Khirki – Κτηνωδία.

    Uważam że można, że warto, oceniać mi trudno, nie mam doświadczenia.
    Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Czasem trzeba wyjrzeć z podziemia, bo od rzeźni fajnie czasem przerwę zrobić. Tym bardziej, że często trafiają się tam fajne rzeczy. Dzięki za polecankę, obczaję zaraz.

      Polubienie

  2. Z ciekawostek, bo może nie wszyscy wiedzą. W kinach można zobaczyć film z ostatniego koncertu grupy The Beatles z dnia 30 stycznia 1969 zagranego na dachu budynku Apple Records w samym centrum Londynu, Pewno bym i nie poszedł ale córka nalegała na jakiekolwiek wydarzenie kulturalne a jak dowiedziała się o dokumencie o swych idolach to męczyła bułę i wymęczyła u starego.
    I nie żałuję bije z filmu geniusz muzyczny Beatlesów. I uwaga będę spoilerował więc kto nie chce niech nie czyta tego co niżej….

    Jednym z motywów koncertu jest interwencja angielskiej policji w związku z 30 skargami że w okolicy głośno. Niewyobrażalne – jak można przyjść i namolnie nalegać o ciszę i wyłączenie sprzętu pod groźbą aresztowania jak gra taki zespół The Beatles u schyłku swojego istnienia ?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Website Powered by WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Polish Love

cudze chwalicie, swego nie znacie. gitarowo.

KASTRACJA

booking/hatemail/spam: kastracja.keylogger@gmail.com

Przystanek 59

Sztokholm 59°19′N 18°03′E. Bo wszystkie historie są podobne. Nawet jeśli mają różne współrzędne geograficzne.

irkallascreams.wordpress.com/

Irkalla. Blog o muzyce metalowej.

FISIA.PL

o psach, dla psów, przez psa

DRAGONFLY EFFECT

Orginal wild art nature download wallpaper background photo forest birds swamp black foggy smoggy flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki Wild Nature Discover and download hight resolution pics / Pobierz moje obrazy o wysokiej rozdzielczości do swoich projektów, obrazów, tapet, plakatów, okładek, postów...

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover WordPress

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

WordPress.com News

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: