Mystic Festival 2022, Warm-up Day. – Stocznia, Gdańsk – 01.06.2022.

Zacznę od krótkiej refleksji, czemu festiwale poza miejscem zamieszkania są super dla typowych (tj. pracujących na pełen etat), dorosłych ludzi. Poza aspektem muzycznym, znaczy się. Otóż chodzi o znalezienie się trochę poza czasem. W czasie festiwalu mieszkam w miejscu, które nie jest moim domem, który stał się również zakładem pracy. Tak więc mam gdzieś obowiązki domowe i zawodowe, nie sprawdzam maili, ograniczam social media. Większość czasu na jawie spędzam  w magicznej wiosce, gdzie panuje radość i fajna muzyka. Nie patrzę na promile, ani czy kolejne porcje pizzy zalane piwem utuczą mnie czy nie. Chodzi o to, żeby było przyjemnie, a jedynym stresorem jest czasówka i czy dam radę zobaczyć wszystko co chciałem. Dlatego też, mimo że z początku marudziłem, że Mystic jest daleko od Krakowa, ostatecznie była jedna z najistotniejszych jego zalet.

Tym bardziej że uwielbiam Gdańsk! Jest ładny i nad morzem, a jego mieszkańcy są na ogół sympatyczni i wyluzowani. Do tego wybór terenu stoczni był bezbłędny. Miejsce ma świetny klimat ze starymi budynkami i metalowymi żurawiami w tle. Dodatkowo 2 z 5 scen znajdowały się w normalnych klubach muzycznych, znanym i lubianym B90 i mniejszym Drizzly Grizzly. Dzięki temu można było schować się przed czynnikami pogodowymi, a co więcej toi toie nie były jedyną opcją i można było walić w porcelanę jak człowiek.

Następny plus- catering. Kilkanaście foodtrucków, z rozmaitymi jedzeniami i piciami, w tym liczne opcje bezmięsne. Moje kulinarne odkrycie tego wyjazdu, to tzw. Jager bombs, czyli Jagermeister z Red Bullem. Rozbudza, upija i prawie nie czuć Red Bulla.

Cieszyły też liczne miejsca do siedzenia, w tym leżaki i hamaki. Uwierzcie mi, kiedy dzień festiwalowy trwa 8 godzin lub więcej, to ma zajebiste znaczenie.

Na koniec muszę pochwalić rzecz kluczową, czyli organizację– każdy koncert zaczynał się o czasie i był z reguły dobrze nagłośniony. Służby porządkowe dbały o czystość i ogólnie było git.

Minusów zliczyłem zaledwie kilka. Przede wszystkim zawiódł aspekt informacyjny i to jeszcze przed festiwalem. Nie mam pretensji, że część zespołów wypadła ze składu, bo takie jest życie, ale fakt, że np. o zniknięciu Code Orange dowiedziałem się z czasówki na stronie imprezy uważam za karygodny. Szczególnie, że śledzę profile organizatora i wydarzenia zarówno na Facebooku i Instagramie i nigdzie nie było ani słowa na ten temat. A propos rozkładu jazdy- był dostępny wyłącznie na średnio zrobionej stronie internetowej, która w wersji mobilnej ssała dupę. Jest tyle sposobów, w jaki można to było rozwiązać: banery albo telebimy na ścianach stoczni, dedykowana (przepraszam purystów, ale nie znam dobrego odpowiednika) apka na telefony, albo karty dołączone do smyczy jak na Brutal Assault.

Zupełnie niepotrzebny był dj w hali z jedzeniem. Naprawdę jedno miejsce, w którym nie słychać muzyki non stop, nikogo by nie zabiło. Niezłym pomysłem była sala VHS Hell, gdzie można było oglądać filmy sensacyjne klasy C i niżej, ale zbyt wysoki poziom głośności sprawiał, że nie mogłem zrozumieć dialogów.

Co do oferty stoisk wszelakich, to brakowało mi dwóch produktów: zatyczek do uszu i ciepłych napojów typu herbata. To drugie na rozgrzewkę i uspokojenie brzuszka.

Nie ma wątpliwości, że plusy ujemne nie przysłoniły plusów dodatnich i bawiłem się doskonale.

Decapitated

Im więcej słucham twórczości Vogga stworzonej po Organic Hallucinosis, tym narasta we mnie przekonanie, że powinien on spędzić trochę czasu nad analizą hitów muzyki popularnej i rozkminić, jak się pisze dobre refreny. Bo te wszystkie riffy są bardzo spoko, ale rzadko składają się w udane kompozycje. Nie przeszkodziło mi to w cieszeniu się wyjątkową sprawnością instrumentalną Kiełtyki. Ruch jego dłoni na gitarze potrafi zahipnotyzować. Reszta zespołu, czyli Rasta, basista Paweł Pasek (czy tylko mnie przypomina Michaela Anthony’ego z Van Halen?) i James Stewart (do niedawna Vader) też są fachowcami od tej roboty i fajnie się ich ogląda, przydałyby się jednak lepsze piosenki.

Carcass

Ostatnio widziałem liverpoolczyków na… festiwalu Mystic. I było bardzo słabo. Jakby żadnemu z muzyków nie chciało się stać na tamtej scenie obok Tauron Areny. Tym razem jednak  Jeff Walker był w ewidentnie dobrym humorze, a jego energia udzielała się kolegom z zespołu. Solidny, żywiołowy występ.

Tom Warrior’s Legacy

Tomek Rybak musiał wybulić ciężkie pieniądze za bagaż lotniczy. Do Polski bowiem przywiózł 2 składy, wystawę masek (zdjęcia poniżej) i niezmierzone pokłady energii. Pierwsza połowa koncertu należała do grupy Triumph of Death, która zagrała numery z repertuaru Hellhammer. Ich proto-black metal, a w zasadzie chuligański punk, został odegrany tak żywiołowo, że LeBron James mógłby zgłosić się do Herr Warriora na korepetycje z zakresu utrzymywania ciała w formie w późnym wieku. Po krótkiej przerwie na deski Park Stage wyszedł Triptykon i zaprezentował mix hitów spod szyldu własnego i Celtic Frost. Także i w tym przypaku wszystko zostało odegrane z ogniem, a realizator ukręcił doskonałe brzmienie. Choć kończył się zaledwie dzień określony jako rozgrzewka, to dostaliśmy mocnego pretendenta do tytułu najlepszego koncertu całego festiwalu. Bardzo udany dzień dziecka w tym roku!

2 myśli na temat “Mystic Festival 2022, Warm-up Day. – Stocznia, Gdańsk – 01.06.2022.

Dodaj własny

  1. Sądziłem że Jagermeister to napitek dla ludzi z kapeluszem, wetkniętym weń piórkiem, szelkami na klacie i spodniami z klapką na dupie. Trzeba spróbować, ciekawy tip. Bardzo lubię takie najebanie z zaskoczenia ;). Ja osobiście polecam rdzawą z spritem, też interesujące połączenie. Wszyscy mówią że single pić samo a blended z kolą. A tu sprite też robi robotę.
    Zazdroszczę koncertu.

    Hellacopters, The Eyes Of Oblivion – gra szwedzka wstała z martwych grupa już nie punkowa

    Polubienie

    1. Klapka na dupie cudowny wynalazek. Powinna w każdych spodniach być! Dla mnie do tej pory Jager był głównie idealnym środkiem na kaca, ale teraz mogę go pić zanim kac nadejdzie.

      Jeśli chodzi o najebanie z zaskoczenia, to polecam piwo zmieszane z dwoma szotami wiśniówki. Smakuje jak piwo z soczkiem, kopie jak wściekły osioł.

      Łychę ze sprite’em też sobie cenię!

      Hellacopters dodani do kolejki, dzięki!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Polish Love

cudze chwalicie, swego nie znacie. gitarowo.

KASTRACJA

booking/hatemail/spam: kastracja.keylogger@gmail.com

Przystanek 59

Sztokholm 59°19′N 18°03′E. Bo wszystkie historie są podobne. Nawet jeśli mają różne współrzędne geograficzne.

irkallascreams.wordpress.com/

Irkalla. Blog o muzyce metalowej.

FISIA.PL

o psach, dla psów, przez psa

DRAGONFLY EFFECT

Orginal wild art nature download wallpaper background photo forest birds swamp black foggy smoggy flowers music sensory slow life macro ważki las drzewa ptaki i robaki Wild Nature Discover and download hight resolution pics / Pobierz moje obrazy o wysokiej rozdzielczości do swoich projektów, obrazów, tapet, plakatów, okładek, postów...

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover WordPress

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

WordPress.com News

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: