Krótka Piłka 2013 cz. 5

Philip H. Anselmo & The Illegals: Walk Through Exits Only Taki dość bezsensowny wygrzew. Niby tylko 8 ścieżek, ale męczy okrutnie. Jeśli chcecie posłuchać fajnych piosenek, w których Filipek drze ryja, polecam Superjoint Ritual. Bo to tutaj takie jakieś niefajne zupełnie. Black Tusk: Tend No Wounds Przeciętna epka zawierająca przeciętny, typowo amerykański sludge’o-stoner. Szkoda czasu.... Continue Reading →

Podsumowanie roku 2011

Ach, cóż to był za rok! Zarówno w muzyce, jak w życiu moim osobistym działo się naprawdę sporo. Coby nie być gołosłownym, parę liczb: pierwszy tytuł magistra, 2 kraje, trzecia stała praca, 4 mieszkania itd. Dziwnym nie jest, że blog ten został odrobinę zaniedbany. Oby to się zmieniło w 2012 - w końcu to podobno... Continue Reading →

Podsumowanie roku 2009

  To był całkiem dobry rok. Zarówno muzycznie jak i tak bardziej prywatnie. W związku z tym pierwszym, muszę przyznać, że poniższe zestawienie zajęło mi fhuj czasu, a i tak nie zdążyłem przesłuchać wuchty rzeczy (m.in. nowego Kreatora), ale cóż począć. Było nie było, bęc babę w ryło- jadziem z koksem. Na początek wyróżnienia:  Rozczarowania:... Continue Reading →

5. rocznica i 1. poważny „tribute album”

Dziś mija 5 lat od kiedy Dimebag Darrell zginął podczas koncertu Damageplan (i 29 od śmierci John Lennona, który również zginął od kuli psychopaty- przypadek?). Nie chcę tu zapodawać jakiegoś emo-tripa, ale, do chuja wafla, ciągle mi smutno z tego powodu. Psychol mógł wybierać z tylu innych gówno wartych debili (np. polityków), a on zastrzelił... Continue Reading →

Listy, listy, listy przebojów!

  Magazyn Metal Hammer (angielski, nie polski, który jest gazetką reklamową Metal Mindu) poszedł drogą supermarketów, wystawiających w listopadzie ośnieżonych Mikołajów, i na swojej stronie już teraz umieszcza kolejne listy najlepszych płyt roku 2009. Nie byłoby w tym nic ciekawego, gdyby nie fakt, iż listy układają "znani i lubiani", m.in. Nick Holmes z Paradise Lost,... Continue Reading →

Where is emo?

  Jesień, oprócz całkiem nieźle zapowiadających się premier płytowych, jak co roku przyniosła też skrajnie chujową pogodę. I zimno i pada, i zimno i pada, jak śpiewał artysta. Mnie taka aura nie nastraja optymistycznie, szczególnie jeśli uwzględnić braki w kasie (np. skąd ja skręcę kasę na koncert Alice in Chains?!) jest wręcz bardzo dołująca. Wiele... Continue Reading →

Wspierane przez WordPress.com.

Up ↑