
Mówiłem, że nigdy więcej do teatru nie pójdę, ale zwabili mnie metalem. No i ten metal to była jedyna dobra rzecz tego wieczoru. Furia jest absolutnie wybitnym zespołem, niezależnie od kontekstu. Do tego fajnie zostali wkomponowani w sztukę. Jak grali, miałem ciarki za każdym razem.
Ale sama sztuka („Wesele” Wyspiańskiego w reżyserii Klaty) to było wielce bolesne doświadczenie. W zasadzie nie powinienem się dziwić, bo było jak zawsze: ludzie biegali na wszystkie strony drąc mordy i nic z tego nie wynikało. Może jestem chamem i prostakiem, ale na teatr mam jedną odpowiedź i jest to cytat z Furii (i poznańskich metaluchów): „Beze mnie”.
Ps. Aczkolwiek muszę przyznać, że warto było kupić bilet, żeby zobaczyć Annę Dymną pląsającą do „Za ćmą w dym”.


Poznań
rok 84 chyba – łyżki i księżyc, teatr Polski, Lombard
rok 85 też chyba – kompot (o narkomanach rzecz), też teatr Polski, też Lombard
PolubieniePolubienie
Skoro z Furią nie wyszło, to co dopiero z Lombardem?
PolubieniePolubienie
nie wiem czy z Lombardem nie wyszło bo nie byłem,
pozwoliłem sobie jedynie na komentarz do Twojego artykułu odnosząc się do mariażu teatr/muzyka rockowa-metalowa.
zresztą teatr to też nie moja bajka
ale pamiętam że Kompot grany był w teatrze długo bardzo długo czyli wnioskuję jedynie że miał powodzenie.
wiem o mariażu bo mieszkałem tam blisko, Pani Ostrowska podjeżdżała pod teatr białym maluchem bisem, raz kiedyś trzymałem jej pieska na smyczy, ręce miała zajęte bo targaniem kartonów….
co do aktualności to:
Fani na przyszłorocznej trasie zespołu Ghost nie będą mogli korzystać z telefonów.
jesteś za czy przeciw ?
ja mam mieszane uczucia….
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Tak, czytałem o Ghoście. Postaram się napisać post o tym. W tej chwili też mam mieszane uczucia. Ale jestem raczej za, chociaż moje blogowanie by na tym ucierpiało.
PolubieniePolubienie