1. Dekada XXI wieku – Cyprian Łakomy (In Twilight’s Embrace)

 

Czołem, dziewczęta i chłopcy! Z racji zbliżającego się egzaminu z lingwistyki muszę ograniczyć dzisiejszy wstęp do minimum. Na szczęście, nasz dzisiejszy gość postarał się o to, żebyście mieli co czytać. Przed Wami człowiek-orkiestra: nienawidzący żaków student, dziennikarz radiowy i papierowy, a przede wszystkim wokalista In Twilight’s Embrace (nowa płyta już 1.02.2011) – Cyprian Łakomy!:

„Minioną dekadę raczej ciężko podsumować dziesięcioma konkretnymi tytułami. Takie wybory są z reguły pozbawione szerszego kontekstu i wątpię w ich sens. Znacznie przydatniej i po prostu sprawiedliwiej systematyzować sobie ten, jakby nie było, dość długi czas przez pryzmat konkretnych zjawisk, a takimi fenomenami same w sobie są pewne zespoły. W ciągu tych dziesięciu lat zdarzyło się takich fenomenów parę. Większość oczywiście mniej lub bardziej chujowych, natomiast i tak dość sporo zdecydowanie fajnych rzeczy dało o sobie znać. Stąd właśnie moja decyzja, by w wypadku niektórych bandów wyróżnić znacznie więcej niż tylko jedną płytę. Kolejność plus minus chronologiczna.

CONVERGE – „Jane Doe”, „You Fail Me”, „No Heroes” i „Axe to Fall”. Wszystkie z nich za niczym nieskrępowane szaleństwo, spazmatyczne wybuchy wściekłości, nieustanny rozwój i udowodnienie, że nieład naprawdę może być twórczy. Zdecydowani zwycięzcy.

SUNRISE – „Child of Eternity”, „Still Walking With the Fire” i „Traces to Nowhere”. Absolutny fenomen na polskiej i europejskiej scenie. W dużej mierze dzięki nim jestem dziś taki, jaki jestem, myślę to, co myślę i chodzę na takie a nie inne koncerty.  Kiedy jakoś na początku dziesięciolecia usłyszałem tę przedobrą załogę, zwariowałem – kurewsko surowe metalowe brzmienie (wpierw mocno śmierdzące Goeteborgiem i Carcassem, a później sztokholmskim chamem) i  bez wątpienia odważne, nietuzinkowe przesłanie. Po tym, gdy wzorem wielu warszawskich kapel poszli w 2005 r. w rozsypkę scena hc nigdy nie będzie już takim samym miejscem.

ENTOMBED – „Morning Star”. Dla szczyla, któremu pojęcie „szwedzki death metal”  kojarzyło się przez większą część lat nastoletnich głównie z Göteborgiem i przyległymi wiochami, zetknięcie z twórczością Ento gdzieś pod koniec lat 90-tych był lekkim szokiem. Po tym, gdy wyprowadzono mnie z błędu, łykałem każdą płytę tego zacnego hordu. „Morning Star” był zdecydowanie jedną z mocniejszych pozycji początku XXI wieku. Rock’n’roll zlewający się w jeden rzyg z death metalem, niechlujne brzmienie i masa czarnego humoru.

HEAVEN SHALL BURN – „Whatever It May Take” oraz „Iconoclast”. Pierwszy z nich wprowadził zupełnie świeżą jakość w ekstremalną estetykę, drugi konsekwentnie podtrzymuje to młodzieńcze zaangażowanie pomimo kilku nowych elementów. Brawa za wytrwałość, determinację i nieuleganie głupawym trendom.

THE HELLACOPTERS – „By the Grace of God” i „Head Off”. Byli Entombed, nie mogło więc i zabraknąć odszczepieńczego bandu Nicke Anderssona. Nigdy nie przypuszczałem, że taki z pozoru zwykły, do bólu vintage’owy rock’n’roll będzie w stanie wprawić me biodra w ruch. Ano w tym właśnie jednak tkwi cały myk, że ten do bólu vintage’owy rock’n’roll jest zwykły tylko z pozoru.

SHAI HULUD – „That Within Blood Ill-Tempered”. W momencie, gdy metalcore stopniowo sam pozbawiał się oryginalności i inteligencji, a zespoły z San Diego i innych wątpliwie brzmiących miejscowości próbowały oszukać wszystkich naokoło (a przede wszystkim same siebie), że są ze Szwecji,  protoplaści tego muzycznego dziwoląga nie szli bynajmniej na łatwiznę. „That Within Blood Ill-Tempered” zawiera muzykę trudną i zaraźliwie melodyjną zarazem, przystępną pomimo swego zagmatwania, ambitną, ale nie przeprodukowaną. Przede wszystkim zaś kumuluje mnóstwo najprawdziwszych emocji, i przez to długo nie daje się zapomnieć.

SENTENCED – „The Cold White Light” i „The Funeral Album”. Bez wątpienia jeden z największych i najbardziej charakterystycznych zespołów z Finlandii, od zawsze szczery w przekazie i po wieczność poruszający. W tej wieczności będzie mi ich cholernie brakowało…

DISFEAR – „Live the Storm”. Niezłe zadatki mieli już na „Misanthropic Generation”, ale to dopiero ten opakowany w czarno-biały, szorstki papier krążek sprawił, że papcie wraz ze skarpetami osunęły mi się z nóg. Dla takich chwil jak te trzydzieści kilka minut słucham punk rocka. Choć to punk rock mocno nasiąkły klasycznym rock’n’rollem i melancholią miejskich rynsztoków kraju Volvo, Saaba oraz Pumy Swede.

WATAIN – „Lawless Darkness”. Moją listę zamyka „Lawless Darkness” Watain. Wprawdzie mógłbym tu jeszcze wskazać przełomową dla blackmetalowców z Uppsali „Sworn to the Dark”, lecz coś każe mi wierzyć, że to właśnie wydany w 2010 roku album zbierze naprawdę okrutne żniwo. Te dziesięć kompozycji zawiera w sobie zarówno mrok, jak i światło. Ohydę i piękno. Brzydotę z jednej, a majestat z drugiej strony. Otruwa na zawsze, ale i koi zmysły. Najgłębsze uznanie należy się za bezkompromisową postawę tego szalonego gangu, stuprocentową wierność ścieżce lewej ręki, bezczelność w stosunku do świata i odwagę. Dzięki tej płycie odzyskałem wiarę w Black Metal”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: