Krótka piłka 2012 cz. 2

Czyli kolejna porcja skrótowych „recenzji” płyt. Jak się uda i starczy czasu oraz determinacji, w 2013 odejdę od tego systemu, na rzecz tradycyjnych, dłuższych opisów płyt.

7 Horns 7 Eyes: Throes of Absolution – progresywna mieszanka rozmaitych stylów, głównie słychać doomnie powolny death z drobinkami djentu. W miarę, ale tak od połowy zaczyna nużyć.

Acid Drinkers: La Part du Diable – liczyłem na powtórkę ze świetnych Verses of Steel, a dostałem zupełnego przeciętniaka.

As I Lay Dying: Awakened – słabizna. Ostatnie płyta i epka pokazały, że potrafią nagrywać fajny, melodyjny metalcore, tak, że naprawdę porusza. Awakened brzmi zupełnie nijako, jak kolejny produkt wytłoczony wedle zgranych patentów, dla zaspokojenia wytwórni.

Baroness: Yellow & Green – metalu w tym nie ma już wcale, może jakieś resztki sludge’a, ale też niewiele. Jest za to wysmienity rock progresywny z punkowym pazurem i wrzynającymi się w pamięć melodiami.

Be’lakor: Of Breath and Bone – kiczowaty metal progresywany z growlami i melodyjkami w stylu Opeth i polewą z klawiszy. Fuj!

Bison B.C.: Loveless – melodyjny sludge, o silnych właściwościach usypiających.

Black Breath: Sentenced to Life – death ‘n’ roll zahaczający od hard core, a czasem nawet crust. Brudne, chamskie i ogólnie dobre.

Circa Survive: Violent Waves – przyzwoity rock alternatywny z oryginalnie brzmiącym wokalistą. Jeśli przypasowały Wam poprzednie płyty, tutaj nie ma żadnej rewolucji.

Converge: All We Love We Leave Behind – piosenki o miłości w połamanym rytmie hard core’u. Jestę poetą. Ale płyta dobra fhuj.

The Darkness: Hot Cakes – zwykle nienajlepiej świadczy o płycie, jeśli najlepszą piosenką jest cover i tak jest tym razem. “Street Spirit” beks z Radiohead, przerobiony na modłę heavy metalową niszczy, ale reszta jest bardzo przeciętna.

Dawnbringer: Into the Lair of the Sun God – całkiem spoko mix klasycznego heavy i hard rocka. Nie porywa, ale do popołudniowego piwka całkiem spoko.

Deftones: Koi No Yokan – odrobinę żywszy i ostrzejszy od Diamond Eyes, może nie ma tak dobrych piosenek, ale jako całość jest prawie tak samo dobry.

Devin Townsend Project: Epicloud – taki ekstrakt z Devina. Jest tu dużo metalu (w zasadzie każdego, od alternatywnego, przez industrial po deathowe wyziewy), rocka, musicalowej epickości i patosu, a wszystko duszonego w sosie Townsendowego szaleństwa. I takie pogodne jest. Jak Addicted. I też jest tu Anneke. Ogólnie, druga najlepsza płyta DTP.

Down: Down IV pt. 1 – The Purple Ep – Phil już nie ryczy jak z wnętrza piekieł, niektórych górek już nie wyciąga, ale i tak daje radę. Szkoda, że piosenki są takie rozwlekłe jakieś, bo sporo fajnych motywów można tu znaleźć.

Earthship: Iron Chest – bardzo fajny sludge od typa z the Ocean. Są nawiązania do macierzystej formacji, do Mastodon i Baroness, ale bez przesady. Ogólnie bardzo spoko, tylko czasem czyste wokale wkurwiają.

Elvin Bishop: She Puts Me in the Mood – legenda białego blues rocka. Album mi się nie podoba, jest za czysty i za dużo tu różnych trąbek i innego gówna.

Enslaved: RIITIIR – praktycznie to samo co na dwóch poprzednich płytach. Progresywny black z dużo ilością łagodniejszych partii. Ile można wydawać to samo?

Europe: Bag of Bones – Twórcy kultowego “Final Countdown” powracają z bardzo solidną blues-rockową płytą. Dobre piosenki i świetne brzmienie.

The Faceless: Autotheism – progresywny deathcore. Byłby całkiem do zniesienia, gdyby nie te kiczowate złożenia kontrastujących części, np. ultra brutalny break down przechodzący w niemożliwie słodkie chóralne zaśpiewy. Normalnie takie zmiany są spoko, ale w tym przypadku różnice są tak wielkie, że trąci to myszką.

Faust Again: Enfant Terrible – rzetelnie skomponowany i odegrany metalcore prosto z Poznania.

Fear Factory: The Industrialist – kolejna płyta legend industrial metalu. Znowu człowiek kontra maszyna, znowu delikatne partie pomieszane z sieką. Trochę słabsze (brzmieniowo i kompozycyjnie) od świetnego Mechanize, ale da się słuchać.

Gary Clark Jr.: Blak and Blu – Guitar World porównuje go do Jimiego Hendrixa, jak dla mnie znacznie bliżej mu do Lenny’ego Kravitza. Jakby nie było, grać umie, a płyta, na której miesza ze sobą rozmaite gatunki (głównie blues z rockiem i odrobinką funku) jest naprawdę przyjemna w odbiorze.

Gaza: No Absolutes in Human Suffering – wstrętny, brudny sludge’o-hardcore. Jest w tym moc.

Goatwhore: Blood for the Master – solidny death ‘n’ roll. Tak po prostu.

Gojira: L’enfant Sauvage – ma momenty, ale zdecydowanie nudniejsze od dwóch ostatnich wydawnictw Francuzów.

Graveyard: Lights Out – powrót czcicieli klasycznego hard rocka. Tym razem płyta niby spokojniejsza, ale dzieje się na niej nad wyraz dużo. Polecam!

Halestorm: The Strange Case of... – pop rock w stylu Avril Lavigne, z trochę cięższymi gitarami. Pierwsze 2 kawałki są spoko, ale reszta ssie równo, ze szczególnym uwzględnieniem łzawych balladek. I strasznie kuleje pod względem tekstowym.

Ihsahn: Eremita – ciągle jest solidnie i ambitnie, ale brak tej magii, która nie pozwalała oderwać się od After.

Kylesa: From the Vaults. Vol. 1 – odrzuty z sesji bardzo fajnego zespołu. Niestety, wyraźnie słychać, czemu są odrzutami – wszystko tu takie nijakie i nieciekawe.

Lana Del Rey: Born to Die – Pretensjonalne ścierwo.

Nachtmystium: Silencing Machine – koniec z rockowymi czy jazzowymi motywami – został zimny, transowy black, który jednak pochłania słuchacza prawie tak samo jak obie częśc Black Meddle.

Pallbearer: Sorrow and Extinction – znośny, leniwy doom. Szkoda tylko, że wokale takie z dupy, jakby śpiewał przechodzący mutację chłopiec. Po drugiej piosence (z pięciu) zaczyna wkurwiać.

Paradise Lost: Tragic Idol – nigdy mi jakoś specjalnie nie podchodzili, ale ta płyta jest całkiem spoko. Ciągle jednak wolę zeszłoroczną płytę pobocznego projektu gitarzysty Grega Mackintosha, Vallenfyre.

Pig Destroyer: Book Burner – nakurw jest bardziej dziki niż w przypadku Napalm Death, ale “kompozycje” (jeśli w przypadku tych wyziewów można mówić o kompozycji) znacznie ciekawsze i słucha się całkiem przyjemnie. Nie przeszkadza też, że teksty opowiadają ciekawą historię.

Revocation: Teratogenesis – ep-ka z pięcioma porcjami wytrawnego technicznego thrashu. Miazga!

Smashing Pumpkins: Oceania – takie radosne, trochę art rockowe. Bardziej Zwan (poboczny projekt Billy’ego Corgana) niż stare dobre Trzaskające Dynie. Nie porywa, ale jest ok.

Suicidal Angels: Bloodbath – kolejna z pierdyliarda płyt retro-thrashowych. Nudy!

Swans: The Seer – indie pitolenie. Dwie płyty smętnego pierdzenia, ja odpadam w połowie 3. utworu.

Sylosis: Monolith – wstępnie wydaje się, że nie aż tak dobre jak Edge of Earth, ale na pewno zachęca do kolejnych przesłuchań. Ogólnie jest ciężko i ciekawie, lekko thrashowo.

Testament: Dark Roots of Earth – tak dobrego Testamentu nie słyszałem od czasów The New Order. Ciężki, szybki, ale także wyjątkowo różnorodny jak na nich, thrash metal z domieszkami. Najlepszą recenzją niech będzie to, że sprawiłem sobie oryginał.

Steve Vai: The Story of Light – kolejne wydawnictwo wirtuoza gitary. Tym razem całkiem spokojne i przystępne. Po prostu: ładne.

Unsane: Wreck – nie mylić z Unsun. Mieszanka hard core’a, sludge i stoner rocka. Coś w tym jest, ale na dłuższą metę nuży.

Wolfbrigade: Damned – nie wiem jak się nazywa to co grają- w jednym miejscu piszą, że crust, kolega mówi, że d-beat. Dla mnie to taki Moturhead na amfie. Innymi słowy, dość prosty, konkretny napierdol. Bardzo przyjemny dla ucha.

 

obrazek pochodzi z: http://www.tabsmetal.org

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: