
Zanim narodził się Papa Emeritus vel Kardynał Copia, byli Mary Goore, Don Juan Leviathan, Kopromancer i wiele innych pseudonimów artysty, którego prawdziwe nazwisko brzmi Tobias Forge. Liczbę ksyw można porównać chyba tylko z liczbą projektów w których brał udział. Wszyscy znają Ghost. Bardziej dociekliwi kojarzą też wcześniejsze death metalowy Repugnant i glamowy Crashdïet. Znacznie mniejsze grono miało okazję posłuchać dwóch ekip, w których Forge udzielał się w okresie pomiędzy Repugnant i Ghostem, a gdzie towarzyszyły mu pary innych muzyków z pierwszego składu Duszka. Jeden to post rockowy Magna Carta Cartel gdzie występowali jeszcze Martin Persner i Simon Söderberg. W drugim Söderberga zmienił Gustav Lindström, muzyka była bardziej przystępna, a nazwa brzmiała Subvision. I to o ich jedynym longplayu będzie poniższy tekst.
Z perspektywy czasu całe Subvision, w tym muzyczną zawartość SFSN najkrócej (i najzłośliwiej) można podsumować słowami: niedofinansowany Ghost. W tamtych czasach chłopaki nie mieli żadnego image’u. Dżinsy, skórzane kurtki – nie do odróżnienia od tabunów innych rockersów. Same piosenki trzymały się bezpiecznego środka. Nie odznaczały się ani hard rockowym ciężarem debiutu Duszka, Opus Eponmous, ani zaraźliwą przebojowością kolejnych albumów. Wyszedł z tego dość nijaki, lekko gotycki rock z tekstami o śmierci i pustce. Taki trochę Beastmilk, ale bez wybitnych piosenek. Ale tak jak w mule rzecznym Ameryki XIX wieku rozbłyskiwały rzadkie grudki złota, tak z tej średniej płyty można wyłowić przejawy talentu późniejszego Papy Emeritusa. Nie ma ich za wiele, ale takie „Killing Floor” w klimacie rockabilly, czy najbardziej Duszkowy w swojej podniosłości „Psycamore” potrafią się mocno wkręcić. Reszta nie jest zła, ale nie ma w niej nic szczególnego. Nie pomaga im mierna, trochę zamulona produkcja.
Skład nie utrzymał się zbyt długo i po paru roszadach personalnych nagrał płytę Passiflora, wydaną tym jednak pod nazwiskiem frontmana. Czy warto sięgać po So Far so Noir? Niekoniecznie. Jeśli wysyłałbym link do tej płyty znajomym, najpewniej opatrzyłbym go komentarzem: “obczaj proto-Ghosta”, a nie “posłuchaj, zajebista muzyka”. Tak więc jest to bardziej ciekawostka niż coś dobrego.

Zamurowało mnie i wyjebało z kapci, trzeba tak zacząć brutalnie aby okreslić stan zdziwienia. Nie zapomniałeś jak błędnie sądziłem a na dodatek przyłożyłeś się i odrobiłeś zadanie tak że poczułem tak jak we wstępie. Mimo że Repugnant znałem nie słyszałem o przydomku Kopromancera tak jak nie słyszałem o Don Juan Leviathan. Tobiasz skrzętnie ukrywał swoją toższamość przez ładnych parę lat i mylił tropy wścibskich wśród nich i mnie.
Ale umknął Tobie jeszcze jeden wątek kariery papy – grajka w zespole Onkel Kånkel
I masz rację muzycznie niekoniecznie jest to jakieś wybitne, mnie się przyjemnie jednak słucha. Jednak każdy kto lubi Ghosta powinien przesłuchać „sfSn”, nie będzie żadnych problemów z rozpoznaniem powinowactwa tych dwóch kapel z osobą TF. Sfsn wskazuje na wielki talent muzyczny i kompozytorski Szweda ale co dziwne nie zwiastuje narodzin papieża szatana które wkrótce mają nastąpić. Czuję że nie powinienem zadać pytania, zastanawiam się choć prawdy zapewne nie poznam, czy rzeczywiście śmierć jego brata, który był jego muzycznym drogowskazem wywarła takie piętno na Szwedzie że narodził się demon w watykańskich szatach.
Co do Subvision to nie tylko „sfsn” choć to rzeczywiście ich jedyny LP, można przesłuchać jeszcze pewien ep o nazwie Pearls For Pigsnawps. Me ucho odbiera owo jako punk.
Co do dalszych losów byłych namelessów można zapodać pewien profil na facebooku o naziwe Airghoul
i na koniec zagadka – link do filmu niżej
The Band Ghost (Airghoul Cam) – YouTube
a zadanie brzmi – znajdź Tobiasza….
a Tobie Autorze chciałbym podziękować za artykuł, przywołał wspomnienia i dawny czar czegoś co odeszło.
Mrowino, 29 czerwca 2023, imieniny Piotra i Pawła.
PolubieniePolubione przez 1 osoba