Mark Morton: Anesthetic

lamb_2

Główny bohater dzisiejszej recenzji na codzień gra w jednym z moich ulubionych zespołów- Lamb of God. Z automatu więc dostaje łatkę gitarzysty metalowego, a to nie oddaje pełnego obrazu tego muzyka. Parę lat temu do sieci wypuścił on kilka nieoficjalnych nagrań w klimacie blues-country, a w wywiadach pośród najważniejszych dla niego wykonawców wymienia m.in. The Allman Brothers Band i ZZ Top. I właśnie takiego spokojniejszego, bliższego amerykańskiej tradycji grania spodziewałem się po Anesthetic.

Niestety spotkał mnie w tej kwestii spory zawód. Większość piosenek opiera się bowiem na tych samych riffach co ostatnie nagrania Baranka Bożego, a cała płyta to taka zabawa pod tytułem: „Co by było, gdyby wokalista X śpiewał w Lamb of God?”. W wieńczącym całość „The Truth Is Dead” autor poszedł krok dalej i zaprosił kolegę z zespołu- Randy’ego Blythe, którego wspiera niebieskowłosa Alissa White-Gluz z Arch Enemy. Jest to fajny kawałek, ale czy nie można było po prostu  zaprosić Alissy na regularną płytę LoG?

Nie zrozumcie mnie źle, to są sprawnie napisane piosenki (poza „Never” z Chuckiem Billy, która jest nudna, a wokalista Testamentu w ogóle się tu nie stara), zaśpiewane przez utalentowanych piosenkarzy (m.in. Myles Kennedy z Alter Bridge, Jacoby Shaddix z Papa Roach, czy Josh Todd z Buckcherry), ale po co wydawać płytę brzmiącą identycznie jak macierzysty zespół Mortona? Pozytywnym wyjątkiem pośród tych cięższych kawałków jest „Cross Off” gdzie głosu użyczył nie żyjący już Chester Bennington z Linkin Park. Typ swoim kapitalnym wykonaniem przejął cały utwór, a efektem jest prawdopodobnie najlepszy utwór w kategorii „Mainstreamowy Metal” ostatnich lat.

Ciekawiej robi się gdy Mark zapuszcza się w bardziej egzotyczne dla siebie obszary. „Axis” brzmi co prawda jak ten gówniany hit Everlasta (ohydna perkusja!), ale głos Marka Lanegana wznosi tę kompozycję na wysoki poziom. Za to do „Reveal” nie mam żadnych zastrzeżeń. Spokojny, płynący blues-rock, upiększony cudnym wokalem Naeemah Z. Maddox, solowej wokalistki i gitarzystki z Nowego Jorku, po prostu magia! Na wyróżnienie zasługuje też „Imaginary Days”, gdzie po raz pierwszy można usłyszeć śpiew samego Mortona. Bardzo fajnie pasuje on do takiej lekko grunge’owej stylistyki, a sama piosenka łatwo wpada w ucho i pokazuje, że gdyby kolejną płytę chciał nagrać wyłącznie swoimi siłami, dałoby to o nie gorszy efekt od Anesthetic.

Podsumowując, nie licząc 5 wspomnianych wyżej rodzynków, jest to raczej niepotrzebna płyta. Mark odtwarza tu swoje patenty znane z płyt Lamb of God, a zaproszeni goście w większości nie pokazują niczego nadzwyczajnego. Mam nadzieję, że jeśli kiedyś zdecyduje się na nagranie kolejnego krążka solowego, nie będzie już tak kurczowo trzymał się bezpiecznych rejonów muzycznych, a także, że odważniej chwyci za mikrofon, bo głos ma naprawdę dobry.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: