Krótka piłka 2023 cz. 2

Piłka meczowa:

Ūlfūð: Of Existential Distortion

Aż osiem lat kazali czekać na swoje pierwsze długogrające wydawnictwo ci death metalowcy z Reykjaviku, ale zdecydowanie było warto. Początkowo trochę odrzucało mnie, że aż tak bezczelnie rżną z At the Gates- niektóre riffy są skopiowane 1 do 1 ze Slaughter of the Soul. Ale gdyby zrobić krok do tyłu i spojrzeć na tę muzykę z pewnego dystansu, to wyraźnie słychać, że to tylko niektóre elementy z bardzo bogatej panoramy dźwięków. Dużo tu patentów rodem z black metalu i deathu prawdziwie ekstremalnego. Do tego typowo islandzka, dusząca atmosfera mroku. Dzięki temu, zamiast wkurwiać się na przypadki kradzieży, słuchacz cieszy ucho zgrabnymi kompozycjami. Do czego zachęcam.

1988: Zadra

Soundtrack do polskiego filmu pt. Zadra. Przyzwoite, ale nie wyróżniające się podkłady znanego z Synów 1988 byłyby ok jako muzyka tła, ale zupełnie nieciekawe teksty i słabe rapsy Zadry (Magdaleny Wieczorek) i Motyla (Jakuba Gierszała) kładą tę płytę po całości. Może jak te piosenki lecą w trakcie filmu to jakoś uchodzą, ale jak się skupić, wychodzi cała mierność tego projektu.

Afsky: Om hundrede ar

Wszystko jest tutaj źle. Muzyka udaje black metal, będąc de facto bezpłciowym blackgaze’em z czyściutką produkcją. Utwory są niesamowicie monotonne, pozbawione jakiejkolwiek dynamiki. I wszystkie lecą na jednym patencie: tremolo gitarowe przez cały czas, jednostajne wrzaski i perkusja, która gra czasem bardziej gęściej, czasem mniej. Ekstremalnie nudny metal.

Carnosus: Visions of Infinihility

Szwedzka zrzynka z Black Dahlia Murder. Te same riffy, patenty, a nawet teksty. Brakuje tylko wokalisty na poziomie Trevor Strnada. Mimo, że Skandynawowie całkiem umiejętnie klecą piosenki, to po co marnować czas na nich, gdy mamy do dyspozycji 9 albumów oryginału?

Code Orange: What is Really Underneath

Remixy numerów z Underneath i kilka zupełnie nowych wałków. Muzyki gitarowej tyle co kot napłakał, panuje elektronika i sample. Czytając zapowiedzi, liczyłem na mix pierwszej płyty Slipknota i NIN, a dostałem 41 minut przejmującej nudy. Porażka.

Leipa: Reue

Sympatyczne melodyjne blaczki zza zachodniej granicy. Uwagę zwraca wokalista, który niemieckie teksty wyskrzekuje z manierą Daniego Filtha. Może trochę za grzeczne, jak na prawilny BM, ale kompozycyjnie wszystko ładnie siedzi, więc można sprawdzić. 

Metallica: 72 Seasons

Mało na świecie tak zbędnych rzeczy jak ta płyta. Metka jej nie potrzebuje, bo i tak ma mnóstwo materiału do grania na koncertach, a kasy panowie mają nadto od premiery Czarnego Albumu. Fani nie potrzebują, bo te wszystkie riffy już były, w większości na Kill’em All, a całe numery są tak przeciętne, że głowa boli. Nawet ja nie potrzebuję, bo nie zauważyłem, żeby hasło „Metallica” generowało mi kliknięcia. Jedyna grupa społeczna, która może zyskać na przesłuchaniu Rzułtego Albumu to gitarzyści z kompleksami. Skoro tak mierne solówki trafiają na płytę największego zespołu świata, to wszystko co my gramy po sypialniach też dałoby radę.

Night Demon: OUTSIDER

Czwarty pełny album amerykańskiego tria przynosi ładunek klasycznego heavy metalu, zaklętego w 8 (plus intro) przebojowych numerów w stylu Raven i Saxon. Świata ta muzyka nie zmieni, ale całkiem sprawnie poprawia nastrój.

Steel Panther: On the Prowl

Zmiana na pozycji basisty nie wpłynęła w żaden sposób na twórczość Stalowej Pantery – to jest dokładnie ta sama muza, co na 5 poprzednich płytach. Nie znaczy to bynajmniej, że mi się nie podoba. Panowie w jakiś magiczny sposób są w stanie z tej samej od 15 lat materii wykrzesać kolejne hity. „Never too Late (To Get Some Pussy Tonight)”, „Friends with Benefits”, „Pornstar” to jedne z najlepszych rzeczy w ich karierze. Więc jeśli potrzebowaliście jeszcze więcej glam metalu o ruchaniu, nie będziecie zawiedzeni.

Suicide Silence: Remember… You Must Die

Gdyby to była trzy-utworowa epka kończąca się na “Fucked for Life” (“Remember…” nie liczę, bo to taka miniaturka), to byłoby to jedno z lepszych wydawnictw deathcore’owych. Zero ściemy, czysty napierdol zamknięty w zgrabnych kompozycjach, a wszystko dopieszczone bardzo dobrym brzmieniem. Im dalej w las tym jednak gorzej, bo wszystkie kolejne utwory zlewają się w jednorodną masę. Pojedynczo nie są złe, ale jako całość męczą. Mimo wszystko, jest to najlepsze wydawnictwo SS od czasów You Can’t Stop Me, więc fani gatunku nie powinni być zawiedzeni.

5 myśli na temat “Krótka piłka 2023 cz. 2

Dodaj własny

  1. Nasze drogi się kompletnie rozjechały 😉 U mnie od dłuższego czasu:
    – Sworn – A Journey Told Through Fire, kandydatka na black metalową płytę roku, cudeńko stworzone przez Skandynawów z Norwegii, melodyjne jak to czasami piszesz przebój goni przebój i przeboja pogania.
    Skoro już zabrałem się za Sworna z 2023 roku to sięgnąłem wstecz ich twórczości i tam przypadły mi do gustu dwie inne perełki – The Alleviation i Dark Stars and Eternity
    – Hellripper – Warlocks Grim & Withered Hags – godne napierdalanie, może być
    – Sühnopfer – Nous Sommes d’Hier – przeniosą Cię z metalem do średniowiecznej Francji, nie rozumiem Francuskiego ale czuję jakbym stał przy stosie Jakuba de Molnay czy Joanny D`arc i słuchał ostatnich tchnień. Wokala chyba musieli też przypalać
    Moonlight Sorcery – Horned Lord of the Thorned Castle – no to jest fińskie napierdalanie, że hej, ostatni utwór tak zapierdala że dawno czegoś takiego nie słyszałem, płyta z 2023, zastanawiam się czy nie zepchnie z piedestału Sworna jeśli dalej będę słuchał. Jeśli kto lubi metal a nie może pić kawy czy innych energetyków – polecam. Kop w sam środek zada.

    Nie nakłaniam nie namawiam ale nie jest metalowcem ten kto nie przesłucha choć raz Journeya i Horneda ! To czołowe póki co dokonania w 2023, Skandynawia górą.

    Polubienie

  2. Wszyscy ostatnio za czymś nie zdążamy, nie nadążamy ciągle biegniemy – a ja się pytam dokąd. Takich biegających całe pola cmentarne. Widać i czuć że niczym kot chodzisz swoimi ścieżkami. Fakt i tyle ale co do Sworna i Moonlighta nie jest jedynie moje odosobnione zdanie, ni kwestia tylko mojego gustu – rzesza metalowej społeczności nie może się mylić co do kwestii dobrego materiału muzycznego zaprezentowanego przez skandynawów !. Tak są oceniane przez główny nurt. Zatem nie proszę a błagam, znajdź trochę czasu, zwolnij, zrób to dla swoich czytelników. I dla tych płyt – one są tego warte !

    Polubienie

Dodaj komentarz

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑

Polish Love

cudze chwalicie, swego nie znacie. gitarowo.

KASTRACJA

booking/hatemail/spam: kastracja.keylogger@gmail.com

przystanek59dotcom.wordpress.com/

SZWECJA • FOTOGRAFIA • SLOW-LIFE

irkallascreams.wordpress.com/

Irkalla. Blog o muzyce metalowej

FISIA.PL

o psach, dla psów, przez psa

DRAGONFLY EFFECT

Kształty rzeczy w naturze Wild nature photography

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover WordPress

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

Longreads : The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

WordPress.com News

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.