
Wraz z wydaniem swojej drugiej pełnej płyty, warszawiacy mogą wykreślić z nazwy gatunku prefix “proto”- Przestwór jest metalem pełną gębą.
Miejscami po staremu bardziej stoner-doomem, ale na początku i końcu zespół pędzi na złamanie karku, zahaczając o iście thrashowe prędkości. Niezależnie od zmian stylistycznych, tak jak na poprzednich krążkach, priorytetem pozostają kompozycje. I na tym polu Wij osiąga chwilami wybitność. “Oko”, “Lucyferyna” i przede wszystkim “Poroniec” to jest piosenkowy absolut. Pozostałe numery są po prostu bardzo dobre, ale nawet te słabsze, jak “Skrzypłocz” czy “Lete” mają świetne momenty. Tradycyjnie muszę trochę pouwielbiać Tuję Szmargd- nie znam w polskim metalu nikogo o takich umiejętnościach wokalnych. Dodatkowo, również tekstowo mocno daje radę. Mój ulubiony fragment pochodzi z “Z raju won”:
“Niechaj cieknie sok po brodzie
Jabłka sercem splunę w mrok
Wkrótce sam się dowiesz bracie
Jaką ulgę niesie wąż”.
Wokalistce dzielnie sekunduje Palec, krzesząc potężne, nie zawsze oczywiste, gitarowe riffy.
Ogólnie więc rewelacja, polecam serdecznie.

Niestety, nie będą na MetalMine.pl, ale podobno Ty się wybierasz? 🙂
PolubieniePolubienie
Stare wije jakoś mnie nie pociągnęły, ów wyżej w mojej opinii najlepszy bo rzeczywiście bardziej metalowy. Nie pasuje jednak mi ta poetycka chaotyczna narracja. Mogłoby być więcej o szatanie, krwi i mroku. I trochę wrzasku.
U mnie
Tribulation – Hamartia – szwedzka epka z coverem Blue Öyster Cult
SHADOWS – Out for Blood – czilijski rock metal ! To nie nie brzmi jak długowłosi Indianie w kolorowych pledach z piszczałkami przy ustach na rogu Okrąglaka – sympatyczny hard rock
WIJ – Przestwór.mp3 – bo bardziej metalowo
HAUNTOLOGIST – Hollow.mp3, ehhh wszyscy chwalą ale ja nie, to już było Exercises in futillity już było chociaż utwory końcowe i ostatni jakże odmienne
Igorrr – Savage Sinusoid – kto lubi Vadaka powinien sięgnąć po Igorrra. Jest mniej folkowo. Czasami elektronicznie i komputerowo. Niby garnek metalowy jest ale cała w niej zupa to niezły miks stylów, instrumentów, języków, smaków i kolorów.
GREEN LUNG – This Heathen Land – amerykański Ghost. Przyjemne.
PolubieniePolubienie
Takie samo mam zdanie co do Hauntologist. Biorąc pod uwagę, że istnieje Mgła, ta płyta jest totalnie niepotrzebna.
PolubieniePolubienie
Nie twierdze że wij jest zły, jest jaki jest na tyle intryguje że czasami tam zaglądam.
Ale ten Hauntologist w kategorii tych co raz były i wystarczy. Próbowałem słuchać. Tu mam takie samo zdanie.
PolubieniePolubienie