Po pierwsze, jak obrazek powyżej nie jest cudowny i jeśli dotknięcie oryginalnej kliszy nie leczy lumbago i raka jąder to gotów jestem zjeść swoją brodę. Po drugie, pogoda w końcu się uspokoiła, więc niedługo wrócę do pisania o hewi metalu- powolutku dojrzewają w mojej głowie recenzje ostatnich płyt Korna i Nevermore, a może też... Czytaj dalej →
Gorętsze niż piekło
Mowa oczywiście o tegorocznym lecie. Wszyscy wiedzą jak jest, więc spokojnie mogę wykorzystać nieludzką temperaturę za oknem i w moim pokoju na poddaszu, jako wytłumaczenie mojej obniżonej produkcji tutaj w ostatnich tygodniach. Po prostu nie da się nic zrobić- myśleć, pisać, itd. Parafrazując tytuł pewnego filmu: to nie jest pogoda dla białych ludzi. Jak... Czytaj dalej →
Sonisphere – Warszawa – Lotnisko Bemowo – 16.06.2010
Droga:Do stolicy ruszyliśmy całkiem słitaśnym autokarem ok godziny 7. Organizatorzy miło nas zaskoczyli darmowymi Red Bullami. Pasażerowie od samego początku łoili napoje wyskokowe, którym ja wyjątkowo powiedziałem nie- w końcu dzień święty należy święcić, czyż nie? Podczas gdy inni dawali równo w palnik, ja z nowo-poznanymi znajomymi wymienialiśmy się dowcipami, które co jakiś czas przerywały... Czytaj dalej →
Najgorzej #1: Fail Emotions
Kiedy zaczynałem z Twoją Starą, optymistycznie zamierzyłem sobie, że będzie to blog radosny i pozytywny (na ile tylko da się pisać radośnie i pozytywnie o muzyce Szatana) i będę pisał tylko o muzyce fajnej i ciekawej. Ale jak często się zdarza, zamierzenia biorą w łeb. W tym konkretnym przypadku miałem nieszczęście natrafić na zespół... Czytaj dalej →
Połowiczny sukces operacji „boże ciało”
Dzisiaj doszło do mnie, że wśród czytelników tego skromnego bloga są osoby całkiem wysoko postawione, gotowe nie tylko kulturalnie zwrócić mi uwagę, ale również dać mi odczuć, że jeśli się nie "skruszę" i nie przejdę na jasną stronę mocy, gorzko pożałuję. Żeby nie być gołosłownym, przytoczę sceny z dnia dzisiejszego. Otóż godziną późno popołudniową... Czytaj dalej →
Lamb of God – Warszawa, Progresja – 25.05.2010
Na ten koncert cieszyłem się jakoś tak od 2004 roku, kiedy to w ręce wpadła mi płyta Ashes of the Wake. Chyba każdy obecny zgodzi się ze mną, że warto było czekać. Ale po kolei. Podróż tam.W dość gorący i bardzo duszny wtorek przechodząc przez dworzec jak co dzień, zamiast podążyć w kierunku uczelni, skręciłem... Czytaj dalej →
Bill Kelliher vs trzustka – 0:1
Według oficjalnej strony festiwalu SoniSphere, gitarman Mastodona dostał zapalenia trzustki i zespół odwołał letnią trasę po Europie, w tym koncert na warszawskim Bemowie. Nie ukrywam, że smutno mi z tego powodu, gdyż obok Slayera, ekipa z Atlanty to był główny powód zakupu biletu na w/w koncert. No nic, może dadzą kogoś w zamian. Na... Czytaj dalej →
Paul Gray (1972 – 2010)
Najwyraźniej nie jest to najlepszy rok dla muzyków metalowych urodzonych w latach zakończonych cyfrą 2. Na miejscu Morgan Lander (rocznik 1982) z Kittie miałbym się na baczności.I dwa klipy:1. Zespół wspomina swojego basistę.2. Surfacing.
O ja! Ale gupi!
Miesiąc temu nasz cudowny naród podzielny był względem miejsca pochówku pary prezydenckiej. Amerykanie też mają podobne hece, acz trochę głupsze i (co w ich przypadku zdarza się bardzo rzadko) na mniejszą skalę. Na wieść o śmierci Ronniego Dio, ujawniła się grupa religijna pod nazwą Kościół Baptystów z Westboro. Kościół ten znany jest z braku... Czytaj dalej →
W 3 minuty dookoła metalu
Sesja powoli wkrada się w monotonne życie Twojej Starej, zaburzając i tak nadwyrężony przez lenistwo głównego redaktora harmonogram. Dlatego dzisiaj, już za chwilę, bonusowy post, za środę. W ramach podziękowań, pomódlcie się/złóżcie ofiarę/zbudujcie tamę, coby Warszawki nie zalało. Przynajmniej do piątku, bo we wtorek Owca, a w czwartek AC/DC, więc trochę z dupy by... Czytaj dalej →
