Gdybym wierzył w jakąkolwiek wyższą moc sprawczą, właśnie ją posądzałbym o reżyserię wypadków z początku października. 2. dnia miesiąca, kiedy to miał odbyć się koncert Behemotha w Poznaniu, leżałem obłożnie chory i niezdolny do uczestnictwa w jakimkolwiek wydarzeniu kulturalnym. Na szczęście moje (i nieszczęście wolności słowa w tym śmiesznym kraju) poznański etap satanistycznej trasy został... Czytaj dalej →