
Na początek chciałbym wyrazić swoją dezaprobatę dla Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie, przez które nie zdążyłem na Krztę. Ja wiem, że korki, że gówno, że wszystko, ale 2 autobusy nie przyjechały wcale. Wy chuje.
Owls Woods Graves

To mój drugi koncert Sówek w tym roku i odczucia w zasadzie takie same: meh. Z płyt całkiem lubię, nóżka chodzi i w ogóle. Na żywo jest o wiele gorzej z dwóch powodów. Po pierwsze brzmienie. Zauważyłem, że w Kamiennej12, niezależnie od grającego w danej chwili zespołu, gdy perkusja chodzi gęściej, realizator gubi zupełnie gitary. I w takiej sytuacji bardzo trudno rozróżnić większość piosenek OWG. Wyjątkami są wspaniałe “Return of Satan” i “Antichristian Hooligan”, które spokojnie można zaliczyć do największych hitów ostatnich lat, jeśli chodzi o muzykę z pazurem. Po drugie, wokale the Falla. W wersji studyjnej głównie ryczy i wychodzi mu to całkiem gracko. Z jakiegoś powodu w sytuacji koncertowej próbuje śpiewać, a raczej niby-Danzigowo zawodzić i jest to bardzo męczące. Nadrabia trochę ekspresyjnym zachowaniem, ale to nie załatwia sprawy. Ogólnie więc raczej lipa, ale chciałbym posłuchać ich jeszcze w bardziej sprzyjających akustycznie okolicznościach. Mały plusik za M. na pozycji basisty, który wygląda jak młodszy brat Kazika.
Zamilska

Płyty lubię, content na Instagramie uwielbiam, ale występ mnie znudził. Jeszcze jak basy wjeżdżały to spoko, ale nikt się nawet do nich nie gibał, a samemu to tak głupio.
Furia

Pierwsze 60 minut to był rytuał magii i transu. Nic się nie liczyło, tylko muzyka i szaman Nihil na scenie. Numery z Huty Luny przeplatały się z tymi z Księżyca i Marzanny tworząc cudowny flow. W pewnym momencie, bodaj przy “Są to koła” wskoczyłem pod scenę przepychać się z młodzieżą – taka była energia! Posiedziałbym tam dłużej, ale bałem się, że trampki zgubię. Chyba czas kupić w końcu Martensy. Wracając do koncertu, to tak jak wspominałem, pierwsza godzina bez zarzutu. Na końcu jednak, jak poleciały trzy piosenki z ostatniego albumu pod rząd, powtórzyła się sytuacja z OWS i gitary gdzieś znikły, a zostały tylko perkusja i bas. A jeśli słyszeliście już Hutę, to wiecie, że gitary tam robią szalone rzeczy, a perkusja ciągle to samo. Tak więc te 30 minut było trudne do przełknięcia. Tym niemniej, jako całość koncert wyśmienity i już nie mogę się doczekać powtórki na Mystiku.

Jak na Mysticu zobaczysz starego typa z dwiema bliźniaczkami, to podbij:) (Na Metal Mine również:))
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Z przyjemnością! Moja morda gdzieś tu się pojawiała już, więc jakbyś dojrzał mnie pierwszy (o co łatwo, bo słąbo widzę), to też nie krępuj się!
PolubieniePolubienie
Już to widzę: (SZEPT) „Halo, Twoja Stara, szzz, Twoja Stara, jesteś Twoją Starą?”:)
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Hahaha! Miałem kiedyś koszulkę blogową, ale dostałem ją wiele lat temu i zdążyła się sprać zupełnie.
PolubieniePolubienie
przepraszam za zgryźliwość ale czytając Waszą dyskusję wtrącę podpowiedź dla M – szukaj między sceną a barem 😉
PolubieniePolubienie
Ta porada miałaby sens, gdyby scena była jedna, a nie 5. O liczbie barów nie wspomnę.
PolubieniePolubienie
To są hektary do przeszukania…:)
PolubieniePolubienie