Decapitated

Ostatnia płyta ekipy Vogga voggóle mi nie podeszła , ale chciałem sprawdzić jak poradzi sobie następca Rasty- Eemeli Rodde z Finlandii. Choć nie zauważyłem jakiegoś wielkiego skoku jakościowego, wydaje mi się, że jego wokale są trochę głębsze i bardziej zróżnicowane. Nie dam jednak głowy, bo nagłośnienie na Park Stage było słabe. Słyszałem przede wszystkim werbel, potem pozostałe bębny i w końcu głos Roddego. Gitary przebijały się z rzadka. Męczące to było i daliśmy sobie spokój po trzech piosenkach. Przy okazji mam nadzieję, że wszystko OK z basistą Pawłem, bo wyglądał jakby grał na granicy życia i śmierci i mógł paść w każdej chwili.
Anthrax

Generalnie to nie jestem wielkim fanem nowojorczyków, szczególnie w wersji z Belladonną, ale hitów nie sposób im odmówić. Od początku wiadomo było, że nie będzie miękkiej gry: „Caught In a Mosh” i „Metal Thrashing Mad” ustawiło ten koncert. Niestety przy okazji wyszły problemy z dźwiękiem na głównej scenie. W przypadku Wąglika gitara Jona Donaisa schowała się i prawie nie słychać było solówek. Reszta brzmiała jako tako i może zostałbym dłużej, ale trzeba było zbierać się na występ Szwedów, z którymi rozmijam się od kilkunastu lat.
Cavalera

Tu miał być Marduk, ale kiedy spóźnienie Szwedów osiągnęło 15 minut (ostatecznie dobiło do 35) przeniosłem się pod Park Stage i słodki jeżu w morelach, to była najlepsza decyzja tego dnia. W sporze na lini Andreas Kisser i Paolo Jr kontra Max i Iggor do tej pory stałem po stronie obecnej Sepultury, przede wszystkim ze względu na miałkość propozycji muzycznej Soulfly, ale też z uwagi na różne plotki na temat zachowań byłego wokalisty Sepy i jego małżonki. Od tego jednak wieczoru proszę o zapisanie mnie do frakcji pod wezwaniem „No Cavalera – no Sepultura”. Swoim odegraniem mojego ukochanego Chaos A.D. braciszkowie roznieśli stocznię. Każdy numer porywał tłum do szaleńczej zabawy. „Refuse/Resist”, „Propaganda”, czy przesunięte na koniec „Territory” – miazga. I nie miało na to wpływu wolniejsze tempo, ominięte jakieś motywy perkusyjne, czy trochę słabszy głos Maxa. Cavalerowie ze wsparciem dwóch młodziaków pokazali jak należy grać te kawałki, a występ Sepultury z zeszłego roku wygląda jeszcze bladziej w porównaniu.
Megadeth

Megadeth to moje top 10 w metalu od ćwierć wieku, pożegnalna płyta w pytkę. Tylko iść pod scenę główną złożyć hołd. Ach, gdyby życie było tak proste. Sam początek bez zarzutów, bo pojechali z „Tipping Point”. Zespół ewidentnie w gazie, brzmienie nawet dobre, poza gitarą Rudego. Ale wtedy ten zaczyna śpiewać. Ja pierdolę, jaki dramat. Jakby ktoś dosłownie wyciskał z niego każdą linijkę tekstu. Wiadomo, Mustaine nigdy nie był gwiazdą wokalistyki, ale słyszałem go na dwóch innych koncertach i nie było porównania. Aż się smutno robiło, że ktoś wyniszczonego emeryta wypycha na scenę i zmusza do grania metalu. Smutek tym większy, że instrumentalnie wszystko grało i trąbiło. Dirk za perkusją to bestia, podobnie Teemu na gitarze prowadzącej. Ale tych stękań Dave po prostu nie dało się wytrzymać.
Co ciekawe, gdy odeszliśmy od samej sceny, zaczęli grać „Tornado of Souls” i jak dźwięk leciał z głośników przy Chill Zone, to te wokale brzmiały o wiele lepiej. Czy Ryży się rozgrzał w międzyczasie, czy to wszystko było kwestia produkcji?
Nie było czasu na dociekania, bo trzeba było przygotować się na najlepszy koncert tego dnia.
Blood Incantation

Tym razem bez problemów technicznych Amerykanie odpalili swoje latające talerze i zabrali nas w podróż przez galaktykę. Wszystkie porównania i peany z poprzedniej relacji i recenzji płyty pozostają aktualne, napiszę więc tylko, że dla mnie to jest najwspanialszy zespół death metalowy naszych czasów i nikt nie ma do nich podejścia. Kurwa, może nawet po prostu metalowy. A do tego są w świetnej formie, więc kto żyw, niech biegnie na koncert, bo to jest ich szczyt. A jeśli jeszcze go nie osiągnęli, to ja się boję.

Do Wrocławia na „Czarne Rewiry” oczywiście przyjeżdżasz? Ja ze znajomymi organizuję, więc będzie srogi wpierdol😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Niestety, będę wtedy pedałował po wybrzeżu. Ale widzę, że skład pierwsza klasa! Życzę powodzenia i mam nadzieję, że uda mi się wpaść na kolejną edycję. Tym chętniej, że bardzo lubię Wrocław.
PolubieniePolubienie
Szkoda, szkoda… Ale pilnuj dat w przyszłym roku… Będą znaki😉
PolubieniePolubione przez 1 osoba