Fear Factory – Archetype (2004)

 

„Entschuldig! Wo kann ich die Polnische Geschaft finden?” – to najczęściej używany przeze mnie zwrot na obczyźnie. Szczęśliwie, większość autochtonów (poza starymi i beżowymi) potrafi mówić po angielsku, więc jakoś daję radę. A gdy tak śmigam sobie U-Bahnem, czy przemierzam pieszo kolejne Bezirki, w uszach gra mi zespół Fear Factory, a konkretnie pierwsza z dwóch płyt wydanych bez Dino Cazaresa w składzie. Właściwie nie wiem dlaczego, bo architektura miasta, bardzo masywna i monolityczna, kojarzy się bardziej z jakimś Behemothem, czy Nile, ale ja mam jakoś potrzebę odgrywania w kółko Archetype, czyli rzecz bardzo przebojowa. Oczywiście, są momenty, gdy dominuje, wściekłość, wrzask i podwójna stopa, ale jest ich jednakowoż mniej w porównaniu z pozostałymi płytami Fabryki. Wiele refrenów da się spokojnie zanucić, i nie zdziwiłbym się, gdyby dla kogoś ten właśnie album okazał się tzw. bramką przejściową (przepraszam, za kalkę językową) do cięższego metalu. Pewnie sporo fanów zespołu się obruszy, bo jest to zdecydowanie najlżejsze dzieło Amerykanów, podchodzące momentami pod trochę ostrzejsze Deftones, ale co zrobić. Jeśli kogoś nie odrzucają z miejsca takie numery jak tytułowy, czy Human Shields, czyli piosenki melodyjne, ale z fajnym klimatem, powinien obadać całą płytę.

ps. relacja z ostatniego dnia Brutal Assault będzie.

obrazek jest z: http://images.uulyrics.com 

Dodaj komentarz

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑