Krótka piłka – 2011 cz. 1

 

Siewka!

Jak już pisałem, ostatnimi czasy nie mam chwili, żeby dobrze pierdnąć, o pisaniu na Twoją Starą nie wspominając. Oczywiście, czas na słuchanie muzyki zawsze znajdę i jako dowód, że nie próżnuję pod tym względem, dziś pierwsza odsłona 2-3 zdaniowych recenzji przesłuchanych przeze mnie płyt z bieżącego roku. Przesłuchanych, to może za dużo powiedziane, ale chociaż po razie każdy z poniższych albumów przeleciałem. Z góry ostrzegam też, że znajdują się tu też płyty zupełnie nie metalowe (o zgrozo!), ale które w jakiś sposób zawędrowały na moją empetrójkę. I żeby nie było, powtarzam: większość z tych płyt przesłuchałem tylko raz, stąd oceny mogą być niesprawiedliwe. Jakby nie było, miłej lektury:

Amon Amarth: Surfur Rising – nie tak przebojowe i porywające jak Twilight of the Thunder God, ale i tak b. przyjemny melodeath.

Arch Enemy: Khaos Legions – fajne, fajne, nie wiem czy nie najlepsze od czasów Anthems of Rebellion. Choć te patetyczne melodyjki mogli by sobie już odpuścić.

Augus Burns Red: Leveler – piąta woda po metalcore’owym kisielu.

Autopsy: Macabre Eternal – solidny death metal w klasycznym wydaniu; tylko te trochę zbyt „teatralne” wokale mi przeszkadzają. Albo dodają uroku. Muszę się jeszcze zdecydować.

Beady Eye: Different Gear, Still Speeding – zdecydowanie nie jest to poziom Oasis (no, może poza 2 ostatnimi płytami), ale słucha się całkiem przyjemnie. Ciekawe co na to Noel?

Beardfish: Mammoth – fajny retro rock progresywny; z wyraźnymi wypływami kultowych zespołów takich jak Yes, King Crimson czy Deep Purple;

Belphegor: Blood Magick Necromance – całkiem wporzo black/death w klimatach Dimmu Borgir, ale brutalniejszy i ogólnie ciekawszy;

Benedictum: Dominion – nowoczesny heavy metal, przywodzący na myśl Dream Theater. Byłoby świetne z surowszą produkcją, ale i tak jest ok.

Black Stone Cherry: Between The Devil And The Deep Blue Sea – genialnego debiutu już pewnie nigdy nie przebiją, ale od zupełnie nieudanej „dwójki”, tegoroczny album jest o wiele lepszy, i ogólnie fajnie, że młodziaki biorą się za taki staro-szkolny hard rock.

Blut Aus Nord: 777 Sect(S) – dość monotonny i odtwórczy Black Metal, w klimatach Deathspell Omega i innych podobnych; ma momenty, ale ogólnie słabe toto;

Born of Osiris: The Discovery – młoda nadzieja deathcore’a. Słucham, słucham i nie wiem co o tym sądzić. Ma fajne momenty, ale często psute kiczowatymi melodyjkami na Linkin Park.

Devin Townsend Project: Deconstruction – mnóstwo nasranych dźwięków i momentami trochę kiczowate, ale za 3 przesłuchaniem zacząłem się wkręcać. Tylko dla fanów specyficznego humoru Devina (np. dekonstrukcja przez defekację).

Devin Townsend Project: Ghost – nudnawa muzyka, z gatunku tych które znajdziemy w supermarketach w koszykach podpisanych „Relaksacyjna”. Kawałek tytułowy jest tandetną popeliną.

Children of Bodom: Relentless Reckless Forever – spora poprawa względem skrajnie gównianego Blooddrunk; ale i tak jest w najlepszym przypadku przeciętnie;

Defeater: Empty Days & Sleepless Nights – sympatyczny, klimatyczny i melodyjny post hard-core w stylu At the Drive-In;

DevilDriver: The Beast – niby wszystko się zgadza, jest ciężko i szybko, ale brakuje jakiejś iskierki, hiciora, czy czegoś, co wyróżniało poprzednią płytę Amerykanów Pray for Villains.

Foo Fighters: Wasting Light– Dave Grohl i spółka póki co nie zawodzą; kolejna dobra hard rockowa płyta.

goescube: In Tides and Drifts – od oryginalnego post-hard core’u na poprzedniej płycie, zespół przetransformował się w klon Kylesy; przyzwoity, ale jednak tylko klon.

Graveyard: Hisingen Blues – świetny, ciężki, taki trochę, powiedziałbym, stonerowy, blues.

GusGus: Arabian Horse – na Rate Your Music i nie tylko strasznie się tą elektroniką podniecają, ale dla mnie, poza fajnym kawałkiem tytułowym, jest to straszne gówno.

Havok: Time Is Up – wyjątkowo sympatyczny retro-thrash; całkiem konkretne pierdolnięcie.

In Flames: Sounds of a Playground Fading – Szwedzi uparcie dążą swoją ścieżką w trakcie której coraz bardziej łagodzą swoje brzmienie; na Sense of Purpose mieli przynajmniej parę fajnych i/lub ciekawych piosenek, tu w zasadzie nie ma nic.

In Twilight’s Embrace: Slaves to Martyrdom – nawet gdybym ich nie znał osobiście, polecałbym ich najnowsze wydawnictwo. Kopiący dupsko melodyjny death metal!

Joe Bonamassa: Dust Bowl – kolejna bardzo dobra płyta współczesnego mistrza bluesa.

Lazaraus AD: Black Rivers Flow – w stosunku do debiutu – mniej tradycyjnego thrashu, więcej groove’u i melodii, a rezultat porywający!

Morbid Angel: Illud Divinum Insanus – chuj, że odeszli od klasycznego brzmienia w kierunku nie wiadomo czego. Problemem tej płyty jest nuda, a nie stylistyka.

Nazareth: Big Dogz – dziadki grają hard rocka z pierwiastkami bluesa. Nic podniecającego, ale do chłodnego piwka/szklaneczki whisky w upalny dzień można posłuchać.

Obscura: Omnivium – zadziwiająco przyjemny techniczny death metal. Chłopaki nie tylko się popisują, ale i piszą dobre kawałki.

Omnium Gatherum: New World Shadows – melodyjny death metal, momentami przypominający Amon Amarth i w sumie nienajgorszy, ale zdecydowanie zbyt patetyczny jak na mój gust.

Origin: Entity – płyta pęka w szwach od technicznych fajerwerków. Szkoda, że zabrakło miejsca na fajne kompozycje.

Pentagram: Last Rites – całkiem przyjemny old-schoolowy heavy metal, pomieszany z ze sludge metalem, w klimatach Corossion of Conformity.

Piotr Rogucki: Loki – Wizja Dźwięku – muzycznie mamy tu bałagan różnych stylów- od polskiego rocka „alternatywnego”, po stare Radiohead; tekstowo… no cóż… Rogucki to wokalista i tekściarz Comy, tutaj cała płyta jest jego zamysłem, a więc w skrócie… [LOL] (Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Zresztą, sami posłuchajcie.)

REM: Collapse to Now – REM to REM, w sumie ciągle grają to samo, ale wychodzą im płyty raz lepsze raz gorsze. Ta szczęśliwie należy do tych pierwszych.

Trap Them: Darker Handcraft – świetny, brutalny hard core. Szczerze mówiąc, ja w tym gatunku nie siedzę w ogóle, ale ten album miażdży.

Na razie tyle zdążyłem obadać. Druga część nastąpi najpóźniej w grudniu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: