Atmospheric Summer Madness – Klub Atmosfera, Poznań – 27.06.2015.

Klub Atmosfera znajduje się przy Starym Rynku w Poznaniu. Składa się z dość małej sali z barem na górze i o wiele większej, koncertowej, na dole. Wszystko utrzymane w dość dziwnej jak na klub rockowy, sterylnej wręcz czystości. Ale pracujący tam ludzie są sympatyczni, a nagłośnienie naprawdę daje radę.

Revolta:
Znając Kubę Skibińskiego- lidera zespołu MossaD, nigdy nie spodziewałbym się, że taki z niego geniusz marketingu muzycznego. Bo jak inaczej wytłumaczyć obecność zespołu Revolta w roli rozgrzewcza?
Przez powyższy wstęp chcę przekazać, że występ Revolty był zły. I to nie zły jak pizza, czy seks, które nawet jak są złe, to są całkiem dobre. Występ zespołu Revolta był zły jak rak z przerzutami.
Zacznijmy od muzyki. Pamiętacie ojców nu metalu, zespół Korn? Revolta próbuje grać to samo, co kalifornijczycy, ale ewidentnie brak im umiejętności. Pozwólcie, że podkreślę: muzycy nie potrafili równo zagrać nu metalu. Zaśpiewać też nie, acz kiedy udreadodzony frontman śpiewał/krzyczał sam, było jeszcze znośnie. Dopiero wsparcie jednego z gitarzystów psuło wszystko. Na dodatek, około połowa utworów była coverami takich gigantów amerykańskiego radio-metalu jak Five Finger Death Punch, w/w Korn, Limp Bizkit, czy System of a Down (“Chop Suey” rzecz jasna). Choć mogę się mylić i wszystko to były cudzesy, ale tak odegrane, że nie poznałem.
Do fatalnych wrażeń słuchowych dochodziły też nie najlepsze wzrokowe, bo panowie postawili na image z pogranicza dwóch światów- ciuchy i włosy na Korna (tj. luźny ubiór sportowy, w tym wypadku w barwach czarno-czerwonych oraz dready) a do tego corpse-paint. Absolutną wisienką na torcie był występ mrocznej dziewoi w miniówie i kapeluszu z wielgachnym rondem, która udzieliła swego nadzwyczaj przeciętnego głosu w jednym utworze gdzieś w środku setu, po czym została na malutkiej scenie i do końca występu gibała się do połamanych (raczej nie celowo) rytmów.
Po zejściu ze sceny zespół nie przestał być żenujący i zamiast zmyć makijaż i przebrać się w normalne ciuchy, cała ekipa paradowała w swoim scenicznym rynsztunku aż do końca całej imprezy. Pewnie po to, żeby od razu było wiadomo, że to artyści i że grali tutaj. Winszuję w chuj.

MossaD:
Tak jak już wspomniałem, to wszystko musiał być plan poznańskich heavy metalowców, bo po takim supporcie dobrze wypadłby mój dziadek grający na grzebieniu. A nie żyje on od 10 lat.
Ale tu jestem trochę niesprawiedliwy, bo Kuba i spółka zagrali naprawdę solidnie. Przy recenzji ich epki wypowiedziałem się na temat ich muzyki i moje zdanie, póki co, się nie zmienia, ale nie da się ukryć, że na żywo wypadają o wiele lepiej, nawet mimo problemów technicznych. W skrócie: precyzyjnie cięty metal w stylu Iron Maiden. Szczególnie dobre wrażenie robił przypakowany gitarzysta prowadzący, piosenka “Wilk”, która została odegrana dwukrotnie i cover Godsmacka na koniec.
Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić, to trochę za dużo śmieszków przy konferansjerce, szczególnie przed balladką o jakimś martwym typie. Poza tym mocne db.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: