Dark Fest 2015 Open Air (dzień 2.) – Gród Rycerski pod Byczyną – 20.06.2015.

dark_fest_rozkład_jazdy2Sobota przywitała nas lekkim zimnem, ale przygotowana na małym palniku jajecznica od razu poprawiła nastrój. Swoją drogą, do tej pory jestem mile zaskoczony, że w ciągu trwania DF nie wybuchł w lesie, w którym obozowaliśmy, pożar. Ogniska, grille i przenośne kuchenki, a wszystko obsługiwane przez pijanych metaluchów. Cóż, niezbadane są wyroki niebios.
Ale wróćmy do koncertów. Tak jak już wspominałem, drugiego dnia spóźnienie zostało zredukowane praktycznie do zera, w związku z czym, już w południe zaczął się występ zespołu…

Bękart:
Czyli zwycięzcy poznańskich eliminacji do DF. Ich brutalny death metal zaczął być nużący w połowie drugiej piosenki, a całemu show nie pomagały zapowiedzi w stylu: “A teraz coś dla wszystkich kobiet: “Ginekolog Sadysta”!”.

Antiflesh:
Ci chyba też byli z jakiejś łapanki. Pierwsze punkty ujemne dostali, kiedy przygruby frontman w półdługich włosach biegał po grodzie w poszukiwaniu lusterka. W sumie nie wiem po co, bo ich corpse-painty były dość prymitywne. Podobnie jak ich melodyjny black metal. W trakcie trzeciej piosenki poszliśmy po więcej alkoholu.

In Twilight’s Embrace:
Muszę powiedzieć, że ten występ zaostrzył mi apetyt na nową płytę poznaniaków. Piosenki z niej pochodzące zawierają w sobie zarówno chamstwo black metalu, jak i chwytliwość goteborskiego death metalu. No i bujają bardzo przyjemnie. Jeśli tylko na albumie zostaną one podane z taką pasją jak na scenie Dark Festu, to będzie cios. Ze starszego materiału kwintet zaserwował tytułowy utwór z poprzedniego longa, Slaves to Martyrdom.

Bloodthirst:
Muszę się powtórzyć- ichnia wersja thrashu raczej nigdy mnie nie przekona, ale ludziom się podobało, czego dowodem był gnój pod sceną. Ze swej strony muszę przyznać, że swój set odegrali z widoczną determinacją i ogniem, a publiczność ewidentnie to kupiła.

Arkona:
Na początek rada dla dwóch, skrajnie stojących gitarzystów zespołu: nigdy, przenigdy nie zakładajcie już białych bluz na scenę. W najlepszym wypadku będziecie wyglądać jak osiedlowe drechy. I nawet corpse paint nie pomoże. Pomimo tego wizerunkowego faux pas, show Arkony przypadł mi do gustu. Wściekły, prymitywny black, trafiający w punkt. Razem z ITE, drugie miejsce w konkursie na najlepszy koncert dnia.

Decapitated:
Coś tego wieczoru nie zażarło w ekipie z Krosna, która zaprezentowała się przeciętnie. Na moje ucho była to setlista, składająca się ze zbyt podobnych, meshuggowych piosenek. Na ostatnich płytach, przetkane innymi kompozycjami dają radę, ale 3 numery pod rząd oparte na pusto-strunowych riffach rozwaliło flow koncertu. Szkoda,  że mając tak bogatą dyskografię, Vogg nie układa bardziej zróżnicowanych setów. I niech do chuja wafla w końcu zatrudni drugiego gitarmena, bo to się robi już niedorzeczne!

Tancerki:
Pomiędzy dwoma największymi gwiazdami drugiego dnia, wystąpiły dwie tancerki. Pierwsza, pląsała po piasku grodu wywijając kulami ognia na łańcuchach. Publiczność, zupełnie nie wiedzieć czemu, skandowała: “podpal kościół!”. Pomimo nie spełnienia tej prośby (podejrzewam, że głównie z powodu braku jakiegolwiek obiektu sakralnego w okolicy), młoda dama otrzymała zasłużoną owację. Jednak metaluchy naprawdę rozgrzała dopiero następna artystka, prezentująca taniec brzucha. Dla mnie oba pokazy był spoko i uprzyjemniły czas oczekiwania na najlepszy zespół tego weekendu, czyli…

Furia:
Początek zwiastował porażkę. Główny aktor tego spektaklu, ubrany w jakąś zieloną kurtałkę zdawał się być lekko zamroczony, w ciągu dwóch pierwszy utworów zdarzyło mu się parę razy nie trafić w struny i jakby słaniał się na nogach. W porównaniu z resztą składu- trzema, skupionymi na instrumentach, półnagich niby-posągach, stojących po bokach i siedzącym z tyłu sceny, wydawał się być takim wolnym elektronem, trochę z innej bajki. Ale już w trakcie “Zamawiania drugiego”, nihilowe szaleństwo zostało okiełznane i koncert stał hipnotyzującym misterium, od którego trudno było oderwać oczy i uszy. Magia.

Voidhanger:
Przed pójściem spać, postanowiłem obadać jeszcze jeden, mocno hajpowany przez znajomych zespół ze Śląska. Ich ostatnia płyta. Working Class Misanthropy jakoś mnie nie porawała, ale na żywo te ich blaczki w średnim tempie nabierają konkretnej mocy i słucha się bardzo przyjemnie. Acz efekt końcowy psuł dla mnie trochę, znany m.in. z Infernal War, wokalista Warcrimer. Brzmiał, jakby po prostu krzyczał do mikrofonu i było to dość irytujące. Tym dziwniejsze jest, że na Axiom Infernali, brzmiał naprawdę spoko, więc może to kwestia dyspozycji dnia.

Podsumowując całą imprezę, było całkiem fajnie, takie 3+/4-. Piękna okolica, dobre zespoły. Z drugiej strony, opóźnienia w piątek i tragiczna sytuacja sanitarna. Jest więc nad czym pracować, ale chętnie dam Dark Festowi szansę ponownie w 2016. Oby wyszedł z tego stały przystanek dla letnich pielgrzymek fanów szatanów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: