Przegląd polskiej prasy muzycznej AD 2016

Twoja Stara, jak nazwa wskazuje jest stara. Dodatkowo też oldschoolowa (czy też staro-szkolna). Lubi proste, tradycyjne przyjemności: alkohol, gry rpg z widokiem z ukosa i papierową prasę muzyczną.  I o tym ostatnim będzie to tekst.
Wiadomo, wszystkie informacje świata są już w internecie, ale jako że pracuję 8 godzin dziennie przy komputerze, po powrocie do domu lubię wyłączyć wszelkie ekrany, rozsiąść się w fotelu, otworzyć piwo/zaparzyć herbatę i oddać lekturze. Poza tym, mam wrażenie, że zwykle zawartość analogowych periodyków jest wyższej jakości, a poszczególne artykuły obszerniejsze od swoich sieciowych odpowiedników.
Bycie na bieżąco z prasą papierową wymaga jednak zasobów- pieniędzy i czasu. Sześć czasopism, które recenzuję w tym artykule łącznie kosztowało 77,64- nie są to zawrotne pieniądze, ale też niemałe. Podobnie z wymaganiami czasowymi- wszystkie razem to dokładnie 564 strony- nikt dorosły nie ogarnie tego wszystkiego, szczególnie jak ma jeszcze inne hobby i obowiązki poza pracą.
I tu z pomocą przychodzi Twoja Stara. Własnoręcznie zakupiłem i przeczytałem 6 z 7 dostępnych na naszym rynku magazynów. Zabrakło Mystic Art, bo nie mogłem go nigdzie dostać. W każdym przypadku przeczytałem wszystkie artykuły, pomijając jakieś 80% recenzji, głównie dlatego, że większość jest na jedno kopyto. A o tym do jakich wniosków doszedłem, przeczytacie poniżej.

7 Gates:
Wygląd:
Stylówa ewidentnie nawiązująca do undergroundowych zinów z poprzednich dekad- jest brzydko i czarno-biało. Daje to adekwatne tło dla treści. Co faktycznie przeszkadza w layoucie, to maciupeńkie literki, które ledwo widać. Na okładce Frost z Satyricon z okazji 20-lecia Nemesis Divina.

Content:
Przede wszystkim jest to pismo o wyraźnie określonym profilu. Jak głosi tekst na obwolucie: „99,9% Death & Black”. I tak właśnie jest (nie licząc tekstów o Skuggsji i Stworzu).
Dzięki wyżej wspomnianej mikroskopijnej czcionce, na łamach mieści się bardzo dużo tekstu, który pokazuje, że wszyscy piszący znają się na ekstremalnym metalu jak mało kto. Podobnie z dziedzinami około-muzycznymi, np. wierzeniami pogańskimi. Całkiem imponujące.
Niestety, to jedyny pozytywny aspekt 7 Bram. Kuleje przede wszystkim redakcja tekstów. Sporo literówek, a do tego wołające o pomstę do nieba błędy w tłumaczeniach („okazało się to witalnym posunięciem”, „Widzieliśmy [sentencję na okładce płyty] jako miły komplement do ogólnego zarysu okładki”). Równie irytujące jest to, że dziennikarze w wielu wywiadach pozostawiają do druku żarty i przekomarzanki z muzykami. OK, lubicie się, gratuluję, ale zostawcie to dla siebie. Ostatnią rzeczą, która jakoś tam raziła, było wciskanie do wywiadów zupełnie od czapy kwestii imigracji. Wiadomo, gorący temat, ale w żadnym wypadku nie miało to nic wspólnego z artystą ani muzyką. Chyba, że chodziło o podkreślenie, jak bardzo dany redaktor jest anty-. Wtedy winszuję.

Dla kogo:
Jeśli szukacie dużo rzetelnych informacji na temat metalowego podziemia, ale macie w dupie polską mowę.

Gdyby był człowiekiem:
Robert- stary, wyleniały metal, którego można spotkać najebanego na koncertach Vader i Christ Agony, jak tłumaczy każdemu przechodzącemu, czemu czasy kiedy kroiło się młodych z koszulek były lepsze. Słucha wyłącznie demówek i płyt wydanych przed 1990.

Gazeta Magnetofonowa:
Wygląd:
Od razu rzuca się w oczy  wyjątkowa okładka. Żadnych zdjęć ani nawet nazw artystów, tylko oszczędna, kojarząca się z PRL-owską estetyką grafika i krótkie hasło, streszczające temat numeru. Podoba mi się. W środku również brak jakichś fajerwerków. Nie chce mi się tego obliczać, ale chyba GM ma najwyższy współczynnik miejsca zajętego przez tekst do zdjęć.

Content:
Jakkolwiek tytuł mógłby sugerować skupienie się na starociach, to zespół pod dowództwem Jarosława Szubrychta pisze o muzyce i nowej i starej, ostrej i łagodnej, o ile tylko jest polska. W tym numerze, zamieszczono wywiady z tak różnymi twórcami jak Gaba Kulka, Fisz/Emade i Decapitated. Dodatkowo, każde wydanie ma inny temat przewodni, tym razem „słowo”.  Poza tym tradycyjnie: recenzje i felietony, oraz zupełnie nietypowo: krzyżówka.
Jeśli chodzi o jakość tekstów, to większość stoi na dobrym poziomie, ze szczególnym uwzględnieniem świetnego wywiadu z Voggiem , autorstwa „jednego z dwóch prawdziwych dziennikarzy w tym kraju”, czyli Szubrychta, oraz bardzo dobrego felietonu Pablopavo.
Mój jedyny zarzut to sprawa wielce subiektywna, bo chodzi o zbyt szeroki wachlarz muzyków przepytywanych i opisywanych. Gdyby nie analiza, którą właśnie czytacie, miałbym zupełnie w dupie wywiady z Kortezem czy panią Kulką. Chociaż z drugiej strony, dowiedziałem się o takich artystach jak Shy Albatross (Natalia Przybysz <3) czy Resina.

Dla kogo:
Dla osób o super-eklektycznym guście. Mi by na przykład szkoda było kupować cały numer dla dwóch wywiadów i felietonu. Ewentualnie dla osób, które chcą mieć w miarę dobry ogląd na polską muzykę, której nie grają w komercyjnych stacjach radiowych.

Gdyby był człowiekiem:
GM byłaby Krystianem, przedstawicielem hipster-prawicy, który programowo gardzi muzyką zza granicy. Jest święcie przekonany, że Beatlesi to niedorobione Czerwone Gitary. Na FB założył fanpage, na którym nawołuje do bojkotu polskich zespołów z niepolskimi nazwami.

Metal Hammer:
Wygląd:
Z okładki zerka na nas zespół CETI i dość brzydki rozkład nazw zespołów. Środek prezentuje się  korzystniej- prosto i całkiem schludnie.  Metal Hammer jako jedyny ma plakaty, co jest dla mnie sporym plusem.

Content:
Artykuły i wywiady w popularnym „Młotku” najlepiej oddaje słowo „poprawne”. Nie ma baboli jakichś strasznych, ale w większości tekstów brak polotu, może poza twórczością Macieja Krzywińskiego. Ma typ swój wyjątkowy styl, choć czasem odlatuje na skrzydłach dygresji. Na przykład w recenzji książki o Iron Maiden, jakieś 40% tekstu to anegdotka o znajomym, co nie lubił mp3. Co do warsztatu pisarskiego pozostałych dziennikarzy, to irytowało mnie wplatanie w każdą rozmowę pytania o relacje danego muzyka z naszym krajem. Kiedy koncert w Polsce, najlepsze wspomnienia z Polski, czemu jeszcze nie grali w Polsce i czy żurek jest królem zup, tak jak lew jest król dżungli.
Na plus policzyłbym rubrykę „Mało znane- Mało grane”, gdzie można znaleźć sporo pereł z lamusa, na które sam bym raczej nie trafił.
Najpoważniejszą wadą, zresztą podobnie jak w Gazecie Magnetofonowej, jest nie do końca odpowiadający mi wybór zespołów. Większość to muzyka metalowego i rockowego środka- dobrze znane i osłuchane, jednak niezbyt ciekawe. Dość powiedzieć, że dzięki temu numerowi odkryłem tylko jeden nowy zespół dla siebie- Truckfighters.
Stratą miejsca pachnie rubryka z newsami, „Hard Fax”. Po pierwsze dlatego, że w dobie internetu wszystkie te informacje są większości czytelników dobrze znane na kilka tygodni przed publikacją. Po drugie, obok informacji w jakiś sposób istotnych (przetasowania w składach, praca nad nową płytą, tudzież zgon), są totalne bzdury, np. notka o tym, że na koncercie Baroness padła klima i było gorąco. Nie szkoda papieru?

Dla kogo:
To jest dobre pytanie. Tak jak wspomniałem powyżej, MH ogarnia duży obszar gatunkowy. W tym konkretnym wydaniu są artykuły o ekipach od Marillion, przez Running Wild, po Brujerię. Problem w tym, że brak w tym gronie wykonawców zupełnie nowych, lub wyjątkowo ciekawych. Bo większość nazw z okładki przewija się w tym piśmie od dobrych 10 lat. A więc może jest to magazyn dla osób, które nie mają internetu albo takich, które lubią poczytać o zespołach, które są im już dobrze znane?

Gdyby był człowiekiem:
Miałby na imię Andrzej, wiek 40-45 lat, a jego ulubiony zespół to Iron Maiden. Ma większość płyt i jeździ na koncerty, jak nie są za daleko. Czasem przeczyta wywiad z jakimiś młodziakami, np. z Opeth, żeby zaimponować kolegom na zlocie fanów Żelaznej Dziewicy w Złotoryi, albo koncercie Paula DiAnno w Zgierzu.

Musick Magazine:
Wygląd:
Pismo pod wieloma względami  sytuujące się pomiędzy Młotkiem a 7G, również jeśli chodzi o warstwę graficzną. Wszystkie zdjęcia bowiem są czarno białe, ale nagłówki i elementy tła mają inny kolor- w tym numerze akurat żółty. Wygląda to w miarę.

Content:
Przede wszystkim dzięki panom Krzywińskiemu i Rerakowi spośród trzech wymienionych wyżej pism dla metaluchów, MM stoi najwyżej jeśli chodzi o styl pisania. Jakieś tam błędy się zdarzają, ale tragedii nie ma.
Co do zakresu gatunkowego, to także tutaj jest to wypadkowa pomiędzy 7G i MH- metal i jego bliskie okolice, zarówno spomiędzy mainstreamu jak i głębokiego podziemia. Z kronikarskiego obowiązku muszę wspomnieć, że to właśnie ten tytuł zawiera najwięcej recenzji płytowych- aż 82! Jakościowo nie jest z jednak najlepiej, bo po jakichś 5 dałem sobie spokój, ale umówmy się- jak różne od siebie mogą być opisy płyt metalowych?
Ogólnie więc, z magazynów stricte metalowych, MM jest dla mnie najciekawszy. Mimo to, ten konkretny numer zawierał słabe momenty, o których trzeba wspomnieć.
Przede wszystkim kwestia Slayera. Wielkie zdjęcie i logo na okładce! Super duma we wstępniaku (jedyny wywiad jakiego udzielili w czasie festiwalu w Jarocinie)! Według spisu treści całe 6 stron wywiadu! W praktyce, samego tekstu są niecałe dwie (reszta to foty), a część pytań zadanych Kerry’emu Kingowi jest totalnie z dupy: „Jak wspominasz koncerty w Polsce?”, oraz „Czemu nie lubisz zorganizowanej religii?”. Dżizas! Szanujmy się!
Inny temat z okładki, o islandzkiej scenie, też potraktowany trochę po macoszemu. Zamiast jakiegoś ciekawego rysu historycznego, ciekawostek i rzetelnego przeglądu, dostaliśmy przydługi wstęp i kilka recenzji. Moim zdaniem zmarnowana okazja.

Dla kogo:
Dla osób lubiących ciężką muzę, jednak bez potrzeby obczajania trzecioligowego kwartetu thrasherów spod Lipska.

Gdyby był człowiekiem:
Byłby Grześkiem, fanem Slayera. Głośnym i agresywnym. Wszystko lżejsze to pedałówa, a bardziej ekstremalne to gówno. Z drugiej strony, Slayer to Slayer, więc trochę racji ma.

Noise Magazine:
Wygląd:
Na zewnątrz jak wszyscy- stary zespół (Neurosis) i lista bohaterów artykułów; w środku prosto i oszczędnie (zwykle jedno duże zdjęcie + tekst na artykuł). Sprawdza się git.

Content:
Patrząc po rubrykach, można by sądzić, że pismo jak wszystkie inne: wywiady, recenzje i felietony. Różnica polega na jakości tekstu. Noise ma zdecydowanie najlepszych autorów Polsce. Jest to jedyne pismo, które czytam od deski do deski, z równą przyjemnością wciągając wywiad z Neurosis, jak i twórcami Elektronic Body Music (DAF). Ale też czego innego spodziewać się po takich osobach jak Dunaj, Waliński, Weltrowski, czy Orbitowski? A pozostali wiele im nie ustępują.
Z ciekawszych stałych punktów muszę wymienić wywiady z artystami sztuk plastycznych – autorami okładek płyt czy tatuażystami – i felietony Łukasza Orbitowskiego o grach video.
Niebagatelną zaletą jest też spory rozrzut stylistyczny, jeśli chodzi o dobór rozmówców i tematów artykułów. Jest dużo wycieczek w rozmaite strony, typu hip-hop czy elektronika, ale tematycznym rdzeniem pozostaje metal, co pasuje mi idealnie, bo mogę sobie poczytać o ulubionych wykonawcach czczących szatana, poznając przy okazji kogoś spoza tej bajki.

Dla kogo:
Jeśli lubisz metal, ale od czasu chcesz posłuchać czegoś innego. A przy tym przyjemność sprawia Ci lektura tekstów na dobrym poziomie.

Gdyby był człowiekiem:
Byłby ohydnym pozerem, Wojtkiem, który udaje, że metal to religia, ale tak naprawdę słucha innych szajsów. Niby chodzi na koncerty Mayhem, ale w drodze powrotnej słucha jakiegoś Nicka Cave’a czy disco z Niemiec. Ha-tfu!

Teraz Rock:
Wygląd:
Ironicznym zbiegiem okoliczności, ten Teraz Rock miał najmłodszych wykonawców na okładce spośród pism wybranych do tego tekstu- Comę. Wewnątrz dość sporo zdjęć i ogólnie spoko layout. Trudno coś więcej tu napisać.

Content:
Jeśli chodzi o zakres zainteresowań “jedynego pisma rockowego w Polsce”, to jest to głównie rockowy mainstream. Jeśli słyszycie kogokolwiek w jakimś Rock-, albo Anty-Radiu, na 100% sylwetka danego wykonawcy zostanie przybliżona przez TR. A jeśli artysta działa od 10 lat lub więcej, spodziewajcie się obszernej wkładki.
No i spoko, komuś takie informacje są najwyraźniej potrzebne. Co mnie jednak zaskakuje, to specyficzna perspektywa redaktorów i ich postrzeganie świata muzycznego. Co ma w głowie  Michał Kirmuć, który twierdzi, że tegoroczna płyta trzech panów Cugowskich (z tych Cugowskich), jest jednym z najważniejszych wydarzeń 2016? Tutaj muszę, jedyny raz w tym artykule, odnieść się do konkretnych ocen płyt. W/w album panów C. został oceniony na 4 gwiazdki na 5, podczas gdy No More Shall We Part Cave’a (bohatera wkładki) na 3. Kurwa jak? Musiałem po tym przesłuchać Zaklęty krąg i brzmi to jak niedofinansowany Bon Jovi. Tak że tak.
Co do warsztatu pisarskiego autorów, to jest on bardzo przeciętny. Spektakularnych wtop prawie brak, ale przyjemności z czytania takoż.
Z zabawnych rzeczy: w części z felietonami, legendarny redaktor Wiesław Weiss pomstuje na film pt. Ostatnia Rodzina. Że podły i w fałszywie oddaje postać jego przyjaciela, Tomasza Beksińskiego. 5 stron dalej znajduje się reklama książki WW: “Tomek Beksiński. Portret Prawdziwy”. Klasa w chuj.

Dla kogo:
Dla fanów mainstreamowej muzyki. Jeśli nie chce Wam się szukać ciekawszych rzeczy i wolicie celebrację rozmaitych dinozaurów, to Teraz Rock nie zaskoczy Was żadnym niespodziewanym hałasem.

Gdyby był człowiekiem:
Miałby na imię Janusz i byłby starszym bratem Andrzeja od Metal Hammera. Najbardziej lubi Rolling Stones, a z młodych zespołów Kult. Ma wąsy i pije Warkę.

Ps. za inspirację sekcji GBC dziękuję duetowi Make Life Harder

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Kałuże i Róże.

Szukam sensu w Krakowie.

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

Atropa Belladonna Von Coup

reader , writer , poet , person .

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: