Krótka Piłka 2017 cz. 7

mi0004306378

Piłka meczowa: The Darkness: Pinewood Smile
Nie dajcie się zwieść brzydkiej okładce i niskim ocenom w pozostałych internetach. Szpetni Anglicy wydali w końcu dobrą płytę, najlepszą od czasu debiutu sprzed 14 lat. Stylistycznie ciągle kradną od kogo się da, ze szczególnym uwzględnieniem AC/DC i Queen, ale tym razem wychodzą im naprawdę świetne numery, z energetycznym “Solid Gold” i pięknym do granicy kiczu “Why Don’t the Beautiful Cry?” na czele. Jeśli potrzeba Wam dobrze zrobionego, oldschoolowego roczka, to The Darkness ma go po sam strop.

Annihilator: For the Demented
Kiedy poznałem zespół Annihilator w 2007 roku, ukułem termin “smooth metal”, jako idealnie opisujący muzykę Kanadyjczyków. Podobnie jak w przypadku smooth jazzu, tak i tutaj mamy granie zachowawcze, niby mieszczące się w ramach gatunku, ale pozbawione pazura, jadu, jakiegoś pierwiastka niebezpieczeństwa. Minęło 10 lat i mimo nie najlepszych doświadczeń z przeszłości, dałem się skusić fajnej okładce zdobiącej For the Damned i cóż… Straciłem parę godzin. Jeff Waters dalej gra ten swój rozwodniony thrash i wyśpiewuje totalne bzdury. Szkoda czasu.

Asking Alexandria: Asking Alexandria
W Krótkiej Piłce za mało miejsca na opis zamieszania z wokalistami AA, więc w największym skrócie: po kilku latach przerwy w szeregi zespołu powrócił niesforny Danny Worsnop, z którym nagrali świetny, rock ‘n’ rollowy From Death to Destiny. Pomieszali tam glamową przebojowość z nowoczesnym, mainstreamowym metalem spod znaku Slipknot i wyszedł im krążek pełen chwytliwych kawałków, którego z przyjemnością słucham do dziś. Na najnowszym krążku próbują powrócić do takiego grania, pchając je jednak dalej w kierunku bardziej popowych rejonów, kojarzących się z Linkin Park itp. Dało to efekty bardzo mieszane, od świetnego singla “Into the Fire”, po skrajnie żenujący “Empire” z rapowanym partiami. Cała płyta jest bardzo przeciętna, ale można z niej wykroić parę fajnych numerów i dodać do jakiejś imprezowej playlisty.

Cavalera Conspiracy: Psychosis
Największe pozytywne zaskoczenie roku. Max i Igor na śmietnik wyrzucili plemienne patenty (okładka w tym względzie jest myląca) i zbytnie zamiłowanie do groove metalu i powrócili do czystego thrashu. Z punkową wręcz agresją i chamstwem mkną przez całą płytę, a słuchacz daje się porwać tym dźwiękom z uśmiechem na zdezorientowanej twarzy. Nie spodziewałem się, że jeszcze kiedykolwiek bracia Cavalera sprawią mi radość swoją muzyką, a tu proszę.

Celeste: Infidele(s)
Francuscy sludge-blackowcy powracają z czwartą płytą. Nie potrafię nie porównać ich twórczości z naszą Entropią, tym bardziej, że Vesper wyszło w tym samym roku co Animale(s) Francuzów, czyli w 2013. Od tamtego czasu oleśniczanie dokonali prawdziwej rewolucji w swojej twórczości, której rezultaty nie podeszły mi w 100%, jednak nie sposób odmówić im odwagi. Celeste zaś ciągle tkwi w tym samym miejscu i pewnie nie miałbym nic przeciwko, gdyby kawałki były wyjątkowo dobre. A są zaledwie przeciętne, więc można sobie Infidele(s) spokojnie odpuścić.

The Doomsday Kingdom: The Doomsday Kingdom
Solowy projekt Leifa Edlinga z Candlemass. Brzmi jak remiks ostatniego krążka Black Sabbath- te same riffy, taka sama produkcja, lepsze wokale, gorsze piosenki. Szkoda czasu.

Enslaved: E
Po pierwszym przesłuchaniu E odrzuciła mnie jego “niemetalowość”- gdzie się podziały wściekłość, wrzask i mrok? Na szczęście dałem albumowi jeszcze kilka szans i jakkolwiek póki co go nie pokochałem, to doceniam to nowe, bardzo melodyjne oblicze Norwegów.

Fit for an Autopsy: The Great Collapse
Deathcore z USA. Dwie poprzednie płyty były naprawdę dobre jak na ten gatunek, ale ta brzmi jak zbiór najpopularniejszych klisz, z których muzykom nawet nie chciało się zrobić porządnych piosenek. W skrócie: nudno i nieciekawie.

John Garcia: The Coyote Who Spoke in Tongues
Druga solowa płyta głosu legendarnego Kyuss. Mimo, że to nagrania czysto akustyczne (pośród nich nowe wersje numerów Kyuss i nowości), to jest w nich tyle ognia i energii, że pomimo wielu przesłuchań, ciągle poprawiają mi nastrój. A John, pomimo upływu lat, ciągle w świetnej formie wokalnej. Polecam!

Liam Gallagher: As You Were
Głos i stylistyka się zgadzają, ale wiadomo, że to nie jest stare, dobre Oasis. Tym niemniej, fani zespołu mogą obadać, bo jest to całkiem przyzwoita płyta i wstydu nie ma.

Morbid Angel: Kingdoms Disdained
Bardzo fajnie im ten powrót wyszedł. Jest ciężko, duszno i gęsto od poplątanych riffów- bardzo przypomina mi to Formulas Fatal to the Flesh. I tak jak tam, nad całością góruje potężny ryk Steve’a Tuckera. Jest dobrze!

Pallbearer: Heartless
Chyba jednak się do tych arizońskich doom metalowców nigdy nie przekonam. Idąc za głosem entuzjastycznych recenzji, próbowałem słuchając kilku płyt, próbowałem na koncercie i ciągle ich muzyka mnie potwornie nudzi. Gdyby te kawałki ścisnąć, byłoby o wiele lepiej, bo jest tu trochę świetnych riffów. No i jakieś lepsze wokale by się przydały, bo obecnie partie śpiewane są irytująco płaczliwe. Tak więc niech ogarną te kwestie, a ja wrócę do Pallbearera za jakieś 5 lat, sprawdzić, czy im się udało.

Phrenelith: Desolate Endscape
W większości ostatnich lat Desolate Endscape byłby murowanym kandydatem do rocznego podsumowania najlepszych płyt. W 2017 jest to po prostu jedna z wielu dobrych propozycji dla fanów death metalu. W tym przypadku nowoczesnego, zatęchłego, ale nie wpadającego w pułapkę rozwlekłości, będącej wynikiem zbyt wielkich ambicji. Innymi słowy- dobre, konkretne piosenki, zamiast dźwiękowej magmy.

Rise Against: Wolves
U kanadyjskich punk-rockersów po staremu- krótkie, proste gitarowe piosenki z tekstami o buncie i miłości. Jeśli macie ochotę na lekkostrawną rebelię ubraną w chwytliwe numery, możecie obadać.

So Slow: 3T
Jazz, post rock i buntowniczy duch hardcore’a- takie łatki przychodzą mi do głowy kiedy słuch 3T. Całość jest na pewno ciekawa, ale nie porywa.

St. Vincent: MASSEDUCTION
Ambitny pop. Fajna, zróżnicowana muzyka, dobre teksty, a wisienką na tym torcie jest refren w “New York”. Polecam!

Suffering Hour: In Passing Ascension
Gdybym miał normalny tekst zastąpić tagami, to znalazłyby się tutaj #deathmetal, #duchota, #mrok i #dysonanse. Czyli podobnie jak opisany powyżej Phrenelith- nowoczesna odmiana gatunku. Z tym, że Suffering Hour poszła raczej w tworzenie klimat, aniżeli konkretnych numerów. I w zasadzie robi to całkiem rzetelnie, ale po co zawracać sobie czymś takim głowę w roku, w którym wyszedł debiut Spectral Voice?

Taylor Swift: reputation
Do tej pory znałem Taylor głównie jako królową medialnych kłótni i małostkowości, więc z pewnym zainteresowaniem zabrałem się za reputation. I muszę przyznać, że w obliczu porażki mojej ukochanej Katy Perry, pani Swift oferuje sympatyczną alternatywę jeśli chodzi o wyprodukowany za gigantyczne pieniądze, mainstreamowy pop. Oczywiście cała płyta jest jednowymiarowa i w konsekwencji niezbyt porywająca, ale zawiera parę prawdziwych sztosów (“…Ready for It?” czy “Look What You Made Me Do”), do których będę wracał, gdy najdzie ochota na niezobowiązującą przyjemność.

Thaw: Grains
Do różnych klocków składających się na budowlę pod szyldem Thaw, sosnowiczanie dorzucają kolejny- drone. Mimo, że momentami nawiązania do Sunn O))) są zbyt nachalne (“The Thief”), to nie przeszkadza to zbytnio w odbiorze, dzięki temu styl zespołu dalej ewoluuje w ciekawym kierunku. Jakkolwiek kompozycjom na Grains trochę brakuje do perfekcji słyszanej na Earthground, to i tak nie ulega wątpliwości, że jest to świetny krążek. I nie jest to żadna niespodzianka.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: