Radość, wielka radość!

  W podstawówce, pani od plastyki (którą pozdrawiam i przepraszam. Za wszystko.) mawiała: jeden obraz wart jest tysiąc słów. I tak chyba jest z powyższym plakatem. Kurwać, takiego zestawu (w realu, na papierze się nie liczy- to do organizatorów pewnego festiwalu na (c)H) u nas nie było bodajże od 2002, kiedy to papa Ozzy przywiózł... Czytaj dalej →

Slayer – World Painted Blood

  Ciągle nie mogę wyjść ze zdziwienia- nowy Slayer naprawdę mi się podoba. Aczkolwiek pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne- gitary brzmią tak samo cienko i wiercąco jak na Death Magnetic. Tam to jakoś pasowało, tutaj niezazbyt. Ja rozumiem, że maczał tu palce ten sam tandem producencki Rubin- Fidelman, ale bez przesady- to nie jest... Czytaj dalej →

Bóg jest Devinem Townsendem

  Sprawa jest taka. Miałem dziś napisać recenzję nowego Slayera (o dziwo, nawet w miarę), ale, w tak zwanym międzyczasie, dowiedziałem się, że wczoraj była premiera nowego albumu The Devin Towsend Project. Jako że Devina cenię ciut bardziej niż Zabójcę, World Painted Blood będzie musiało krzynkę poczekać.  Z okazji wydania Addicted, Devin przejął wczoraj na... Czytaj dalej →

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑