Bóg jest Devinem Townsendem

 

Sprawa jest taka. Miałem dziś napisać recenzję nowego Slayera (o dziwo, nawet w miarę), ale, w tak zwanym międzyczasie, dowiedziałem się, że wczoraj była premiera nowego albumu The Devin Towsend Project. Jako że Devina cenię ciut bardziej niż Zabójcę, World Painted Blood będzie musiało krzynkę poczekać. 

Z okazji wydania Addicted, Devin przejął wczoraj na cały dzień mojego ulubionego bloga MetalSucks (wszystkie prawie wpisy z dnia 17.11.09). Efektem tego stało się mnóstwo naprawdę fajnych postów, których osobom znających postać Szalonego Devy’ego nie muszę polecać. Tym, którzy go nie znają, za zachętę powinien wystarczyć ten jeden link: http://www.metalsucks.net/2009/11/17/gratuitous-self-promotion/.

To Wy idźcie poczytać MS, a ja wracam do Addicted. Bo to dobra płyta jest. M.in. dlatego, że śpiewa tam Anneke van Giersbergen, która kiedyś będzie moją żoną, a w przeszłości grała z The Gathering. O tak, na przykład. A tu z Cristiną Scabbią z Lacuna Coil.

obrazek z: http://www.lastfm.pl/music/Devin+Townsend/+images/26785031

2 myśli na temat “Bóg jest Devinem Townsendem

Dodaj własny

Dodaj komentarz

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑