Podsumowanie roku 2012

Krótkie marudzenie na wstępie, coby wydalić żale z organizmu i mieć z głowy. Ten rok ssał wielką murzyńską pałę. Na szczęście tylko na platformie osobistej, bo dobrej muzyki było dużo.
Rozczarowania: chyba tylko nieszczęsny koncert Faith No More. na nic innego się jakoś nie nastawiałem.

Koncerty: tu było dużo dobrego:

  1. At the Gates na Brutal Assault.
  2. Devin Townsend w Poznaniu.
  3. Furia w Poznaniu.
  4. Vallenfyre na Brutal Assault.

Hiciory z płyt, które albo o mały włos się nie dostały na listę główną, ale są na nią za mało „metalowe”:

Lista właściwa:

10. Lamb of God: Resolution
Zacznę od wad. Druga połowa płyty jest skrajnie przeciętna. Po “Barbarossie” każdy numer wpada jednym uchem, a wypada drugim. Może z wyjątkiem ostatniego “King Me”, który, niestety, przypomina dokonania rodzimego zespołu Hunter (acz i tak jest niezły). No i jeszcze bębny brzmią tak jakoś lekko. Na szczęście jest pierwsze 7 kawałków, a każdy z nich to petarda. Gdyby zrobili z tego taką epkę, byłaby mistrzowska, bo w kleceniu takich riffów Owca nie ma sobie obecnie równych. No ale niestety, jest jeszcze reszta płyty, i dlatego pozycja relatywnie niska.

9. Earthship: Iron Chest
Przyprawiająca o zawrót głowy mieszanka wpływów stonerowo-sludge’owych i nie tylko. Słychać tu zakręcone riffy Mastodona, melodie Alice in Chains (np. początek “Shattered”), stylizowaną psychodelię Baroness i oczywiście ciężar The Ocean (w końcu jest to projekt gitarzysty Oceanicznego Kolektywu). O dziwo, trzyma się to wszystko kupy i jeśli słuchacz przywyknie do drażliwych (przynajmniej w moim odczuciu), pojawiających się tu i ówdzie, czystych wokali, jest to płyta która z powodu swojej eklektyczności (i dobrych piosenek) zapada w pamięć i nie pozwala się odłożyć na półkę.

8. Revocation: Teratogenesis
Może to i tylko epka z pięcioma utworami, ale każdy z nich to absolutny cios nowoczesnego thrashu, rozkładający słuchacza na łopatki. I jeszcze te wtręty jazzowo-bluesowe (bez wpadania w pułapkę nudnego prog-metalu) i gra Davida Davidsona (wirtuozerska, ale zawsze w służbie piosenki). Szał!

7. Gojira: L’enfant Sauvage
Przez pierwsze kilka przesłuchań bardzo mi się nie podobało. Nie słyszałem bujających groove’ów, uzależniających motywów, dobrych piosenek. Dopiero z czasem te wszystkie elementy zaczęły się stopniowo ujawniać. I jakkolwiek na tą chwilę nie jest to album na miarę From Mars to Sirius, to jak to mawia mój szef, “zdecydowanie robi robotę”, a muzycznie stanowi taką wypadkową FMtS i The Way of All Flesh.

6. Furia: Marzannie, Królowej Polski
Teksty trochę rozmyte (w sensie: o niczym), podobnie muzyka, ale ciągle jest w tym magia i las. No i umówmy się, że rzadko powstają tak dobre piosenki jak “Kosi ta śmierć”, czy absolutnie rewelacyjne “Są to koła”.

5. Devin Townsend Project: Epicloud
Od gospel po pop. Od stadionowego rocka po death metal. Itd. Poza country jest tu chyba każdy gatunek muzyki popularnej. I w przeciwieństwo do Deconstruction, ładnie się to wszystko układa w całość, pokazując szalony geniusz Devina w całej okazałości. Tradycjonalistom wyda się to pewnie zbyt pokręcone, za łagodne, a miejscami kiczowate, ale polecam przynajmniej spróbować, bo jest to płyta wyjątkowa, w jak najlepszym znaczeniu tego słowa. A, bardzo ważne- dużo tu Anneke.

4. Paradise Lost: Tragic Idol
Gdzieś na półce mojego dawnego pokoju ciągle stoi kaseta Draconian Times, która nigdy mi nie podeszła. Niby ciężkie i ponure, ale czegoś brakowało. W tamtym czasie, zawsze wolałem Anathemę (która w latach 90-tych grała “prawdziwy” metal). Do „Tragicznego Bożka” podchodziłem więc bez większych oczekiwań, mimo mojego zachwytu nad projektem pobocznym gitarzysty PL, Grega Mackintosha, Vallenfyre. A tu wielka niespodzianka. Mrok, smutek, zapadające w pamięć melodie, a przede wszystkim świetne, potężne piosenki, w których słychać gorycz i zawód całym światem.

3. Testament: Dark Roots of Earth
Chyba nikt w tym roku nie napisał 10 równie dobrych piosenek. Sam Testament chyba nigdy nie wydał płyty na przebojowej i zróżnicowanej (może z wyjątkiem The New Order). Ciągle jest ciężko, szybko i skomplikowanie, ale każdy numer jest inny, i ma potencjał bycia “hitem” – od zahaczający o death “True American Hate”, po balladę “Cold Embrace”. Dodatkowo, słuchaczy niszczą popisy Alexa Skolnicka (partie solowe w “TAH” to masakra) i, jak zwykle, Gene’a Hoglana. Rzeź!

2. Rise and Fall: Faith
Hard core z Belgii. Były w tym roku wydawnictwa z tego gatunku bardziej pokombinowane i połamane, były bardziej chamskie. Ale żadna płyta nie pędziła do przodu z tak intensywną wściekłością jak ta. Ta “Wiara” brzmi jakby faktycznie mogła przenosić góry.

1. Deftones: Koi No Yokan
Od pierwszego przesłuchania wiedziałem, że ta płyta się znajdzie w tym podsumowaniu. Trochę może surowsze brzmieniowo od Diamond Eyes i nie każda piosenka jest materiałem na hiciora, ale cała płyta ma świetny flow, no i te Deftonesowe layerowanie (warstwowanie?)… W każdym utworze, mimo, że są stosunkowo krótkie, dzieje się bardzo dużo i poznanie tej płyty zabiera sporo czasu. No i jest bardzo przyjemne.

ps. czytelników przepraszam za gówniany layout (obrazki różnej wielkości, czasem na środku, czasem do lewej itd.) ale ta nowa platforma jest jakaś zjebana. Powalczę z nią jeszcze parę miesięcy i jak nie uda się suki ogarnąć, to przesiądę się na coś innego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Website Powered by WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

Polish Love

cudze chwalicie, swego nie znacie. gitarowo.

KASTRACJA

booking/hatemail/spam: kastracja.keylogger@gmail.com

przystanek59dotcom.wordpress.com/

UWAGA! BLOG W PRZEBUDOWIE! NIEKTÓRE INFORMACJE MOGĄ BYĆ NIECZYTELNE. ZAPRASZAM ZA NIEDŁUGO. PLANOWANA DATA AKTUALIZACJI - DO KOŃCA LISTOPADA 2022

Irkalla

Blog o muzyce metalowej.

FISIA.PL

o psach, dla psów, przez psa

DRAGONFLY EFFECT

Kształty rzeczy w naturze Wild nature photography

Marta Marecka pisze

Dosadnie o życiu i pisaniu

Najjaśniejsza Rzeczpospolita Polska

„Nie bójmy się pracy i służby dla Polski, brońmy naszą Ojczyznę”. Tak trzeba!

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover WordPress

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

Longreads : The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

WordPress.com News

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: