Krótka Piłka 2013 cz. 7

Alter Bridge: Fortress
Nowoczesny, mainstreamowy hard rock. Trochę zbyt wymuskane brzmienie, ale piosenki mają naprawdę niezłe, a wokal Mylesa Kennedy’ego też wpływa pozytywnie na odbiór. Nic przełomowego, ale słucha się przyjemnie.

Anneke Van Giersbergen: Drive
Przeciętny pop-rock z dość miernymi tekstami. Ale ten głos… Anneke mogłaby czytać przysłowiową książkę telefoniczną, a i tak dostawałbym ciar.

Blindead: Absence
Kolejny, logiczny powiedziałbym nawet, stopień w ewolucji pomorskiego zespołu. Na początku mi nie podchodziło- Nieobecność wydawała mi się trochę zbyt lajtowa i nudna. Ale każde kolejne przesłuchanie pozwalało odkryć nowe smaczki, warstwy piosenek i muszę Wam powiedzieć, że całość robi robotę. I to bardzo. Tylko trzeba dać “Absencji” trochę czasu.

Cage the Elephant: Melophobia
Przesłuchałem, bo kiedyś czytałem jakiś artykuł, że grają ciekawego rocka alternatywnego i ładnie grają na gitarach. Liczyłem na coś w stylu Circa Survive albo Mars Volta, a dostałem mierny pop rock w stylu przereklamowanych The Strokes. Krótkie, proste piosenki, które zamiast porywać do tańca irytują. O gitarach można napisać tyle, że gdzieś tam są. Całość bardzo słaba.

Cult of Luna: Vertikal II
Epka będąca dopełnieniem jednej z najlepszych płyt tego roku. Tutaj zdecydowanie dominują elementy nie-metalowe, bliskie ambientu. Niby spokojne, a niepokojące. Spoko jak leci w tle, ale i tak, trochę zbyt monotonne.

Death Angel: The Dream Calls for Blood
Niby wporzo old-schoolowy thrash, ale takich płyt są setki. Poprzednie wydawnictwo Death Angel brzmiało identycznie, a miało lepsze piosenki, więc jeśli je słyszeliście, możecie sobie The Dream… odpuścić.

Hatesphere: Murderlust
Agresywny i “gęsty” brzmieniowo thrash. Cała płyta jest jednak zbyt monotonna, żeby mogła się podobać.

Ihsahn: Das Seelenbrechen
Bałaganiarskie i nieprzemyślane mi się to wydawnictwo wydaje. Przesłuchałem całość jakieś 5 razy i nie było to przyjemne doświadczenie. Dam jeszcze parę szans, ale do wspaniałego After bardzo daleko.

Inquisition: Obscure Verses for the Floating Tomb
Fani bardzo długich tytułów płyt i piosenek powracają, z kolejną porcją astralnego blacku (nie wiem czy faktycznie astralnego, ale mają piosenki o kosmosie, a słowo astralny mi się z tym kojarzy. So there you go.). Najfajniejsze tutaj jest to,  że praktycznie każdy utwór jest mroczny i rozbudowany, a jednocześnie zauważalnie różny od pozostałych. Dużo tu kombinowania z tempami i nastrojami, trochę nawiązań do innych podgatunków (np. stonerowe zwolnienia itp.). Wszystko razem wzięte składa się na bardzo dobrą płytę, do której chce się wracać.

Katy Perry: Prism
Kurwać, kocham Kaśkę jak mało którą artystkę, ale ta płyta jest słabiutka. Jeszcze dwa otwierające numery “Roar” i “Legendary Lovers” dają radę, ale potem próbuje trochę poważniejszego, ambitniejszego popu i nie wychodzi jej to najlepiej. Poza wspomnianą dwójką piosenki są nudne jak flaki z olejem i przesłuchanie całej płyty jest bardzo nieprzyjemne. Aby następna płyta była w ogóle “słuchalna”, Perry musi albo dopracować nową formułę, albo wrócić do radosnego, głupiutkiego tzw. bubblegum pop, z poprzednich płyt.

Korn: Paradigm Shift
Najlepszy album popularnych korniszonów od… hmm… Issues? Elektroniczne motywy zostały ograniczone do roli skromnego dodatku, a pod względem stylistycznym to powrót na obszary tradycyjnie nu-metalowe. W porównaniu do ostatnich wydawnictw brzmi całkiem spoko, a otwierający całość “Prey for me”, mimo, że jest praktycznie autoplagiatem (jak w zasadzie całość Zmiany Paradygmatu), daje radę.

Monster Magnet: Last Patrol
Bardzo fajny, oldschoolowy, psychodeliczny hard rock. W sam raz do chill-outu w jesienne popołudnie, gdyż buja przesympatycznie.

Non Opus Dei/Morowe (split): Dziwki Dwie
NOD- muzycznie całkiem spoko. Obskurny brzmieniowo black z ambicjami. W wersji instrumentalnej, słuchałoby się z przyjemnością. Jednak osoba wokalisty sprawia, że przesłuchanie tych trzech zaledwie piosenek jest czynnością wpędzającą w zażenowanie. Typ ma irytujący głos i skrajnie gówniane teksty na nastoletniego punka (próbka: “gdzieś mieszka tu ćpun 21. wieku, uzależniony od swego nędznego życia”). Straszne.
Morowe- gatunkowo nie odbiega daleko od Piekieł.Labiryntów.Diabłów., czyli dostajemy psychodeliczny, melodyjny black, który wędruje sobie w stronę post-metalu, czy nawet jazzu (“Czyj to głos”). Nie wiem, ile w tym zasługi kontrastu z NOD, ale zarówno pod względem muzyki, jak i przede wszystkim tekstów (“Kat Kota”), Morowe wypada świetnie i na ich następnego długo-graja jaram się jak kościoły w Norwegii.

Pearl Jam: Lightning Bolt
Płyta bardzo podobna do garażowego Backspacera. Jakościowo trochę gorsze, ale ciągle przyjemny, spokojny rock.

Protest the Hero: Volition
Kurde, mam z nimi problem. Słucham, słucham i nie wiem, co o nich sądzić. Z plusów: umieją grać, mają Chrisa Adlera na perce tutaj, i ogólnie fajnie kombinują. Piosenki są normalnej długości, ale motywów jest tu napchane aż po brzęgi, dzięki czemu cała płyta jest ciekawa i nie daje się nudzić. Z drugiej strony, momentami te potoki dźwięków są trochę przytłaczające, a co najgorsze, nie składają się na porywające piosenki. No i pianie wokalisty jest irytujące. Dam ich jeszcze parę szans, niech stracę.

Red Fang: Whales and Leeches
Porcja solidnego stonera w mocno psychodelicznym sosie. Brakuje tylko takich bardziej… wyjątkowych, mocniejszych momentów, ale całość i tak jest bardzo miła w odbiorze i w sam raz do puszczenia w tle podczas spotkania alkoholowego. Tylko nie zrażajcie się przeciętnym początkiem – Czerwony Kieł rozkręca się z każdą kolejną piosenką na płycie i pod koniec już jest bardzo dobrze.

Scar the Martyr: Scar the Martyr
Poboczny projekt bębniarza Slipknota, Joeya Jordisona. Taki alternatywny metal/hard rock z odrobiną elektroniki. Fajna, nowoczesna i jednocześnie brudna produkcja, i pewien ciężar nie rekompensują mało ciekawych piosenek i irytujących czystych wokali. Jedynie piosenka pt. “Blood Host” robi jakąś tam robotę. Ktoś gdzieś zasugerował, że poboczne projekty muzyków Slipknota są takie słabe, żeby publika bardziej jarała się na powrót oktetu (a teraz właściwie już septetu) z Iowa. Po kontakcie z tą płytą jestem skłonny dać wiarę takim teoriom.

Skeletonwitch: Serpents Unleashed
Bardzo dobra czernionego thrashu. Parafrazując pewnego słynnego dj: Ave Satan in do przodu!

Soulfly: Savages
Jezusku Nazareński! Co za gówno! Nie rozumiem, w jaki sposób Max zachowuje jakikolwiek respekt w światku metalowym wypuszczając takie ścierwo. Kolejne popłuczyny po Rootsach, z prawdopodobnie najdurniejszymi tekstami w metalu. Myślałem, że Dark Ages będzie zwiastunem ambitniejszej drogi tego bandu, jednak myliłem się bardzo. Pozwólcie, że powtórzę: gówno!

Trivium: Vengeance Falls
Chyba najbardziej melodyjne wydawnictwo Amerykanów. Tym bardziej dziwi, że wszystkie piosenki są bardzo podobne do siebie (np. refreny pierwszych dwóch numerów lecą praktycznie tak samo). Dodatkowo sporo z tych melodii (jak również zaśpiewów- obczajcie np. refren w otwierającym “Brave the Storm”) jest żywcem zapożyczona z twórczości zespołu Disturbed (albo to kwestia autosugestii spowodowanej tym, że David Draiman wyprodukował VF). Jednak największą wadą tej płyty jest brak jakiegoś zdecydowania- brakuje jej jakiegoś prawdziwego pierdolnięcia, żeby kupiła metaluchów, i jest zbyt mało przebojowa dla całej reszty. Ogólnie, poniżej przeciętnej.

obrazek pożyczyłem ze strony www.doomsmoker.pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: