
Piłka meczowa:
Predatory Void: Seven Keys to the Discomfort of Being
Coś jest z tymi ekipami sludge’owymi z babą na wokalu, że praktycznie wszystkie mi podchodzą. Tak jest i z tym belgijskim kwintetem. Wszystko się tu zgadza, obezwładniający ciężar, brudna produkcja, oszczędne melodie i depresyjne teksty. Robi mi to nadzwyczaj dobrze.
Cattle Decapitation: Terrasite
Najciekawsza w tym albumie jest okładka z mrówkokształtnym kosmitą na pierwszym planie. Bo muzycznie wszystko to już chłopaki zrobili wiele razy i z lepszym skutkiem.
DOROTA: Wolne
Jeśli ktoś się spodziewa powtórki z lekkiej i zabawnej płyty nagranej przez Masłowską pod pseudonimem Mister D., to czeka tę osobę sporo zaskoczenie. Tamta płyta była lipcem w Jastarni, a Wolne to listopad na blokach w Legnicy. Monotonnie, smutno i ponuro. Przynajmniej na pozór, bo jeśli wgłębić się w temat, szczególnie od strony tekstowej, to jest tu mnóstwo dobrego. Zarówno treść, jak i forma pierwsza klasa. Ogólnie więc warto tę Legnicę obczaić. Tak jak i inbę, którą ta płyta wywołała w środowisku hip-hopowym.
Grave Pleasures: Plagueboys
Drogi Macie, nigdy już nie uchwycisz magii, która stała za Beastmilk. Przestań proszę próbować. Pozdrawiam, Twoja Stara.
Jesus Piece: …So Unknown
Nowoczesne metalcore’y z gatunku niemelodyjnych. Mogło by być bardziej zróżnicowane, ale i tak ładnie tłucze po głowie.
Overkill: Scorched
Uwaga, teoria spiskowa: Overkill i Exodus to jest jeden zespół, który tylko używa różnych aktorów na potrzeby zdjęć i koncertów. Bo przecież to niemożliwe, żeby różne składy grały taką samą muzykę, prawda? Samo Scorched to rzetelny thrashyk, nie do odróżnienia od dziesiątek płyt z thrashykiem, które wychodzą co roku.
Óreida: The Eternal
Instrumentalny post-black. Snuje się to jak gazy po wegańskiej uczcie. Beze mnie.
Profeci: Ubóstwo
Na swojej trzeciej płycie poznaniacy na pełnej wchodzą w ten taki natchniony polski black metal, mocno inspirowany Furią i „Lawą” In Twilight’s Embrace. Dla mnie za dużo tutaj patosu, za mało dzikości, która przebłyskiwała na Aporii. No nie porywa mnie to.
The Lemon Twigs: Everything Harmony
Akustyczne pitu-pitu. Generalnie do wyjebania, ale jest jeden numer, który jest po prostu piękny:

Cattle Decapitation: Terrasite
próbowałem to zrozumieć, 900 tysięcy odsłon na YT nie może się przecież mylić…..
muza obleśna, okładka jeszcze bardziej obleśna ale przynajmniej z charakterem.
PolubieniePolubienie
Stylistycznie to nawet ich lubię, ale poprzednie płyty były lepsze.
PolubieniePolubienie
Ale wiesz, że bloki w Kaliszu, Warszawie, Ełku czy Kielcach są tak samo smutne jak te w Legnicy? Chyba że jakaś trauma 😉
PolubieniePolubienie
A nie, przejeżdżałem ostatnio przez Legnicę i tylko bloki widziałem, a potrzebowałem miasta do porównania i tak wyszło.
PolubieniePolubienie
spoko 😀 ja z Legnicy pochodzę dlatego 😃
PolubieniePolubienie
Tak, domyśliłem się! Równie dobrze to mogło być dowolne inne miasto w Polsce.
PolubieniePolubienie