Behemoth – Poznań, Eskulap – 02.10.2009

W ostatnią sobotę miałem przyjemność zobaczyć największą obecnie gwiazdę polskiej muzyki rozrywkowej- zespół Behemoth (tak, to tam gdzie gra i śpiewa chłopak Dody- soras, musiałem).
Pierwszym supportem był grający podobno stoner rocka zespół Black River. Niestety, nie mogę nic o ich występie powiedzieć, gdyż w czasie ich występu wraz ze znajomymi kitraliśmy w krzakach niewypite napoje wyskokowe. Co zresztą przyczyniło się do mojego późniejszego cierpienia. Jakby nie było, na BR się spóźniłem. Po wejściu zdążyłem tylko zakupić piwo (Lech, 6zł), a już ruszał białostocki Hermh ze swoim symfonicznym blackiem. Na podstawie różnych opinii, nastawiałem się na coś w stylu Dimmu Borgir (In Sorte Diaboli– w pytkę!), a dostałem dość prymitywną odmianę gatunku w stylu Mayhem. Mnie to zupełnie nie rusza, ale muszę przyznać, że ogromnych rozmiarów wokalista daje radę na żywo.
O wiele lepszy wrażenie wywarł na mnie Azarath z Tczewa. Konkretny death, zagrany z konkretną parą+ charyzmatyczni muzycy na scenie, w szczególności wokalisto-basista („Czołem, skurwysyny!”).

Kilkadzesiąt minut i dwa piwa później, dzięki pomocy nowopoznanego kolegi dostałem się na balkon, dzięki czemu mogłem oddać się w spokoju przyjemności podziwiania gwiazdy wieczoru. Parkiet w Eskulapie zapełnił się do granic możliwości, rozległo się intro i na scenę wkroczył Negal z załogą. Zaczęło się od singla z EvangelionOv Fire And the Void. A potem nastąpiła masakrująca mieszanka starych i nowych „hiciorów”. Niektóre kawałki: Demigod, Pan Satyros, Shemaforash, Conquer All, Decade ov Therion, At the Left Hand ov God, Slaves Shall Serve i As Above So Below. Na bis poszedł epicki Lucifer (wywoływany w przerwie przez publiczność), a w międzyczasie były jeszcze mini-pokaz plucia ogniem oraz krótkie solo na perkusji. Oba w wykonaniu Inferno. Całość trwała nieco ponad godzinę.

Ja zostałem zmiażdżony. Niby te same dźwięki co na płytach, ale jakby na amfetaminie. Rewelacyjna muzyka zespołu, bezbłędne wykonanie i bardzo dobre nagłośnienie (acz koledzy z dołu nie zgadzali się ze mną, więc…) niszczyły. Do tego doszły elementy pirotechniczne i konferansjerka Nergala („Ten utwór opowiada o tych, którzy decydują się nadstawiać drugi policzek. Słudzy zawsze pozostaną sługami! Slaves! Shall! Serve!”). Szał, zło i szatan!
Ale nie wszystko było do końca różowe. Po pierwsze, widać było, że Behemoth zdążył się przyzwyczaić do o wiele większych scen niż ta w Eskulapie i odnosiłem wrażenie, że mnogość gadżetów na scenie trochę przeszkadzała. Dodatkowo, klub nie wydawał pękać w szwach od ilości fanów. Zdaję sobie sprawę, że było dużo przypadkowych osób, ale tylko ci najbardziej zdeterminowani zdołali rozkręcić jakieś pogo w pobliżu sceny. Po drugie, strasznie wkurwiająca rzecz- skrajnie bucowata ochrona. Ja nie wiem skąd oni biorą tych małpoczłeków. Przykład: po koncercie Inferno wyszedł do ludzi rzucić pałeczki. Paru kolesi podbiegło do barierek i od razu trzech karków- „ochroniarzy” zaczęło ich bić! No żesz kurwa! Ja wiem, że dla tych „ludzi” ‚kultura’, to po prostu jedno z tych słówek, którego znaczenie nie potrafią dojść, ale są jakieś granice.
Moja ostatnia obserwacja to niekoniecznie wytknięcie wady. Otóż wydaje mi się, że zespół był „zautomatyzowany” i wszystkie ruchy wykonywał bardzo mechanicznie (np zejścia na bok sceny, pokazywanie języka w „odpowiednim momencie” itp). Rozumiem, że tak trzeba, żeby show wyszedł jak należy, ale trochę brakowało mi w tym spontaniczności.

Niemniej jednak i tak było super. I nie zmienił tego fakt iż po sztuce, szukając ukrytej butelki w krzakach przywaliłem głową w skrzynkę od gazu. Hail Behemoth!

2 myśli na temat “Behemoth – Poznań, Eskulap – 02.10.2009

Dodaj własny

  1. Szymonie, takie relacje to ja lubię. Bywa soczyście, jest zwieźle, i jak trzeba. Nie szkodzi, że „najpopularniejszy w Polsce zespoł rozrywkowy” (:P) nie grzeje mnie ni w ząb:P

    Polubienie

  2. Pozostajac przy temacie automatyzacji, polecam obejrzenie na zywo Machine Head. Cyrkowa zonglerka instrumentami i gesty na 8 rak to malo powiedziane. Chlopcy sa gladcy i wyrobieni jak, nie przymierzajac, zespol radzieckich plywaczek synchronicznych.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: