Jesteś szmatą, ale cenię Twoją twórczość.

 

Kiedy po 13-tu latach w końcu światło dzienne ujrzała Chinese Democracy, została zmiażdżona przez słuchaczy, a Axl odsądzony od czci i wiary. Ludzie zwracali uwagę, że ze starych, dobrych Gunsów, dają radę tylko Duff i Slash. Ja, tego drugiego zawsze lubiłem, głównie za grę, ale poza sceną też nie robił siary jak wspomniany wyżej ryży wokalista. Saul Hudson (bo tak ma w dowodzie) wydawał się jednym z ostatnich prawdziwych, odpornych na pokusę łatwego zarobku rockandrollowcem. Aż do zeszłego roku, kiedy wpadłem na to. Makabryczne sprofanowanie klasycznego hitu. Ok, wpadki każdemu się zdarzają, pomyślałem sobie, nawet Metallica nagrywała z Ja Rule’em. Ale to nie był koniec. Jakoś tydzień temu odbywała się ceremonia wręczania nagród Grammy. W sumie, nie byłoby o czym pisać, metal tam praktycznie nie istnieje. Wykonawcy ciężkiej muzy mają szansę na tyle samo statuetek co np. autorzy płyt z bajkami dla dzieci, a „metalowe momenty” są olewane ciepłym, parabolicznym moczem przez telewizję. Tak czy owak, nasz kudłaty heros gitary pojawił się, żeby wesprzeć swym solem Jamie Foxxa i jakichś tam innych „wokalistów” w niezmiernie kijowej pioseneczce. Wyglądało to wszystko tak (Slash wbiega na scenę w 3:55). Gdy to obejrzałem, zrobiło mi się strasznie przykro. Tyle pieprzonych rzeczy jest tu nie w porządku: Slash grający podczas obciachowej imprezy solo z piosenki, której sam podobno nienawidzi, do tego brzmi jakby miał rozstrojoną gitarę. Pozostali artyści posiłkują się auto-tune’em przez cały numer. No żałość, kurwa, niezmierna. Słucham sobie teraz Appetite for Destruction, płyty absolutnie wybitnej, i jestem rozdarty, bo do ucha leci świetna muzyka, ale z drugiej strony, ciągle mam przed oczami Hudsona rzępolącego okrutnie w otoczeniu podskakujący Murzynów. Boli. Bardzo boli.

W ten właśnie sposób, Slash dołączył do mało zaszczytnego grona artystów, których bardzo nie lubię, jednak których muzyka jest po prostu zbyt dobra, żeby przestać jej słuchać. Honorowym członkiem tego klubu jest oczywiście Dave Mustaine. Dla mnie jest to aż nieprawdopodobne, że taki kutas nagrał tak genialne rzeczy jak Rust in Peace czy Peace Sells… Ktoś nawet pokusił się o zrobienie listy osób z którymi MegaDave był skonfliktowany. Za każdym razem to właśnie Rudy wydaje się być jak nie prowodyrem, to przynajmniej „tym złym”. A pamiętacie jak w Some Kind of Monster płakał, bo wyrzucili go z zespołu… 20 lat wcześniej? Nic dziwnego, że skład Megadeth tak często ulega zmianie- musi być trudno wytrzymać z psychopatą i beksą. Rzeczą, która mnie jednak dobiła, było odkrycie przez Mustaine’a boga. Jak wszyscy wiemy, tylko nawrócone aktorki porno są gorsze od nawróconych rockmanów.

Robi się późno, więc jeszcze tylko parę wyróżnień (gwoli przypomnienia: chodzi o muzyków, których twórczość cenię, pomimo, iż sami wydają się być szmaciarzami i do tego często sprzedajnymi):

  • Ozzy – w sumie za całą działalność po wydaniu Down to Earth w 2001 roku, a w szczególności za The Osbournes i za sposób pozbycia się Zakka Wylde’a.
  • Eddie Van Halen – bóg gitary i skurwiały buc w jednej osobie. Bonusowe punkty za wciągnięcie do zespołu swojego tłustego synka w miejsce Michaela Anthony’ego.
  • Steven Wilson (Porcupine Tree) – lubię za muzykę i brytyjski akcent, ale nie mogę znieść samouwielbienia i zachowania na koncertach. 

Są oczywiśce też ekipy, których zachowanie poza sceną czy studiem jest zbyt irytujące w stosunku do jakości ich twórczości, i z którymi daję sobie spokój. Jednak najczęściej zbiega się to również ze zniżką formy artystycznej, tak jak w przypadku Shadows Fall. Swojego czasu, miałem ich w równym poważaniu co np. Lamb of God, ale ostatnie dwie płyty są w najlepszym wypadku przeciętne, a na dodatek wokalista Brian Fair okazał się ostatnią pizdą, starając się puknąć pannę swojego kumpla. I tu już nie przebacz, chłopaki! Dla mnie jednak ma znaczenie, kim są osoby, których muzyki słucham.

A co z Wami? Czy obchodzą Was poglądy polityczne ulubionych artystów? Czy zmieniłby się Wasz stosunek do zespołu, gdybyście dowiedzieli się, że basista bije żonę albo jeździ motorowerem bez kasku? Podzielcie się z Twoją Starą… 
 
obrazek jest z: http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/70/Slash_1.jpg

Jedna myśl na temat “Jesteś szmatą, ale cenię Twoją twórczość.

Dodaj własny

  1. a ja Ci powiem, że moją ulubioną płytą Gunsów jest……………………………………………………………………. Spaghetti Incident ;]

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Racja jest najmojsza....

Bo przecież nie Twojsza...

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: