In Twilight’s Embrace: The Grim Muse

Jezus Maria, jakie to dobre! Od pierwszych sekund intra do końca przedostatniej piosenki. Mimo, że zastosowany w otwierającym “Postmodern/Postmortem” motyw z dzwonem jest wyświechtany do granic możliwości, to razem z muzyką sprawdza się tu idealnie. Do tego stopnia, że dostaję ciarek, które nie ustępują wraz z nadejściem kolejnych utworów. Żeby nie być posądzonym o kolesiostwo,... Czytaj dalej →

Iron Maiden: The Book of Souls

Staram się sobie przypomnieć fajne albumy dwu-płytowe i jedyne, które przychodzą mi do głowy to The Wall i Mellon Collie and the Infinite Sadndess. W przypadku całej reszty prób zapełnienia dwóch nośników oryginalną muzą (koncertówki, the best-ofy i kolekcje coverów nie liczą się) w najlepszym przypadku kończyły się komentarzami: “no, gdyby pozbyli się tych przeciętnych... Czytaj dalej →

Slayer: Repentless

12. album Slayera nie jest ani tak zły jak twierdzi polska strona internetu, ani tak dobry, jak chcieliby twórcy. Brzmienie jest fajne- tłustsze od WPB, ale też odpowiednio ostre, wykonawczo jest bez zarzutu- szczególnie Tomek A. wzbudza podziw. W wieku 55 lat mieć w sobie tyle ognia i tak dobry głos- czapki z głów. Wszystko... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 5

Piłka meczowa: High on Fire: Luminiferous Poddając się wszechogarniającemu hajpowi na ten zespół, sprawdzam ich kolejne płyty od czasów Death is this Communion. I szczerze mówiąc, każda nudziła mnie strasznie- takie trochę cięższe motorhedy, wszystko na jedno kopyto, a fajnych piosenek co kot napłakał. A tu niespodzianka. Luminiferous, choć stylistycznie nie różni się od poprzedniczek, kopie... Czytaj dalej →

Lamb of God: VII: Sturm und Drang

Minął już ponad miesiąc od premiery i w końcu jestem gotów, żeby przelać swoje, przemyślane już wielokrotnie, odczucia względem tej płyty. Ociągałem się tak długo, bo, jak wiecie, Baranek jest dla mnie zespołem wyjątkowym i to czyni tę premierę najważniejszą w tym roku. Nie pod względem jakości, czy “obiektywnej” wartości dla świata metalu, ale ze... Czytaj dalej →

God’s Favorite Drug: Here

Wielokrotnie na tych łamach wspominałem o fajnym zabytku z lat 90-tych, czyli serii koncertów z cyklu MTV Unplugged. Była to okazja do poznania ulubionych wykonawców od delikatniejszej, pozbawionej przesterów, strony. I mimo, że cykl ten przeszedł już do historii, debiutancka płyta zespołu z Łazisk Górnych (na mapie pod Katowicami) brzmi jakby była nagrana z myślą... Czytaj dalej →

Lindemann: Skills in Pills

Zacznijmy od muzyki. Nie znam wcześniejszego dorobku odpowiedzialnego za nią Petera Tagtgrena (Pain, Hypocrisy), ale to, co stworzył tutaj można określić mianem industrialnego metalu. Średnie tempa, proste, a zarazem ciężkie riffy, a wszystko zalane popowymi wręcz melodyjkami, najczęściej pochodzenia klawiszowego. Takie sobie to jest w najlepszym wypadku. Rzecz jasna, muzyka jest jedynie tłem dla wyczynów... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 4

Piłka meczowa: Paradise Lost: The Plague Within Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że utrzymają poziom z Tragic Idol, ale co najmniej dali radę. 10 melancholijnych, ciężkich i chwytliwych jak sam skurwysyn piosenek. Od poprzedniczki, płyta różni się odrobinę brudniejszą produkcją i odrobiną growlowanych partii wokalnych Nicka Holmesa. Jest to bardzo dobre. Ancient VVisdom: Sacrificial Hard... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 3

Piłka meczowa: Royal Thunder: Crooked DoorsHistoria stara jak świat (a przynajmniej jak płyta Rumours zespołu Fleetwood Mac): dziewczyna poznaje chłopaka, zakładają zespół, nagrywają płytę, związek się rozpada i pod wpływem tegoż rozpadu para tworzy najlepszą płytę w karierze. Coś konkretniej o muzyce? 11 bardzo dobrych, lekko psychodelicznych, hard rockowych piosenek, które jakkolwiek wyraźnie czerpią z... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 2

Piłka meczowa: Leviathan: Scar Sighted Na ten moment najlepsza płyta roku. Domaga się wręcz wyświechtanego zwrotu o muzyce, która zabiera w podróż. Ja przynajmniej z chwilą pierwszych dźwięków odpływam gdzieś daleko, wracając po ostatnim utworze. Szalone dźwięki, dzikie zawodzenie i świetne kompozycje- ciągle trudno przychodzi mi ogarnięcie, że to jedna osoba wymyśliła od początku do... Czytaj dalej →

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑