Krótka Piłka 2015 cz. 1

Piłka meczowa: Marduk: Frontshwein Jest jebnięcie, powiem Wam. Brud, wściekłość i rzadkie chwile wytchnienia. Tak sobie wyobrażam wojnę, w odróżnieniu do ułańskiej wersji power metalowców wszelakich. Archgoat: The Apocalyptic Triumphator Bardzo spoko death/black/thrash, o garażowym brzmieniu. Szatan, brzydkie wyrazy, morze blastów. Żeby tylko piosenki różniły się bardziej od siebie, to już zupełnie byłoby ekstra. Black... Czytaj dalej →

M.o.s.s.a.D: Popioły

Po raz pierwszy w historii tego jakże skromnego blogaska zdarzyło się, żeby ktoś z własnej woli zaoferował nam własne dzieło do recenzji. Szczerze mówiąc, spodziewałem się, że prędzej zrecenzuję tutaj swoje własne wypociny (może już pod koniec tego roku!). Ale niezbadane są wyroki niebios, niósł wilk razy kilka itd. Jakby nie było, sytuacja jest nietypowa,... Czytaj dalej →

Marilyn Manson: The Pale Emperor

Pale Emperor jest dowodem na to, że czasem warto śledzić, choćby wybiórczo, kariery wykonawców, którzy nie wydają się nam się godni uwagi. Do tej pory, podobały mi się pojedyncze piosenki MM, ale odrzucał ten cały kicz i bałagan towarzyszący temu przedstawieniu, zasłaniający sedno. A tu niespodzianka. Od pierwszych dźwięków odnoszę wrażenie, że Brian Warner w... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2014 cz. 9

Piłka meczowa: Thaw: Earth Ground Pierwsze przesłuchanie: “Ojej, ale słabe, gdzie są sludge i brud?”. Drugie przesłuchanie: “OK, ma parę momentów, ale całość nie przekonuje”. Trzecie przesłuchanie: “Nie no, niezłe”. Czwarte i dalej: “Zaorane”. Aborted: The Necrotic Manifesto Bardzo fajna i nawet całkiem zróżnicowana deathowo-grindowa sieka. Aenaon: Extance Ogólnie rzecz biorąc, lubię black metal. Może... Czytaj dalej →

Machine Head: Bloodstone & Diamonds

Chyba nigdy nie słyszałem płyty, której otwierający numer byłby do tego stopnia jej idealnym streszczeniem. Odpalamy sobie więc “Now We Die” i jedziemy: nieznośny, typowo amerykański patos w intrze i refrenie (z tymi przeklętymi smyczkami) to zapowiedź ultra-patriotycznego (i gównianego) “In Comes the Flood” a także paru rozsianych po płycie, podobnie kiczowatych motywów. Neo-thrashowy refren... Czytaj dalej →

Devin Townsend Project: Z2

Podwójne wydawnictwo szalonego Devina. CD 1: Sky Blue Logiczna kontynuacja Epicloud. Nieco pompatyczne, ale przede wszystkim przebojowe piosenki niosące wielki ładunek pozytywnej energii i mnóstwo zapadających w pamięć melodii. Townsend okresy depresyjne ma już za sobą i obecnie jego twórczość stanowi afirmację życia i miłości, co sam potwierdza w wywiadach. Jako, że wychodzą z tego... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2014 cz. 8

Piłka meczowa: Royal Blood: Royal Blood Zupełnie niemetalowe wydawnictwo, ale co z tego, skoro wyśmienite? Bas, perkusja, wokal i 10 rockowych petard. Zero kombinowania, zero wymuszonych udziwnień. Po prostu rock ‘n’ roll. Ps. Aż dziwne, że poznałem ten zespół dzięki czasopismu Teraz Rock… Ale jak to mówią anglosasi: “Lord works in mysterious ways”. Abusiveness: Bramy... Czytaj dalej →

Sanctuary: The Year the Sun Died

Powrót po 24 latach. Osobiście spodziewałem się jakiejś logicznej kontynuacji dokonań z ubiegłego wieku, kiedy to Sanctuary wydało swoje 2 pierwsze płyty. Ogólnie mówiąc, płyty te wypełniały urozmaicone kompozycje oraz ultra-wysokie wokale Dane’a na tle heavy/power metalowej galopady . Kontynuację owszem dostałem, jednak dokonań Nevermore z ostatniej (niezbyt dobrej) płyty. Riffy są szybkie, ale też... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2014 cz. 7

Accept: Blind Rage Kolejny krążek pełen teutońskiego heavy metalu. Spoko, ale do Blood of the Nations startu nie ma. Belphegor: Conjuring the Dead 36 minut bardzo sympatycznej blackened-deathowej sieczki. W sam raz na koniec tygodnia, gdy trzeba gonić deadline’y w korpo. Blues Pills: Blues Pills Zabili mnie singlem “Highclass woman”. Niestety to wszystko co mają... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2014 cz. 6

Anathema: Distant Satelites Od czasów liceum i płyty Silent Enigma mam słabość do tych płaczliwych marud, ale tutaj ostro już przynudzili. Niby wprowadzili jakieś takie trip-hopowe beaty gdzieniegdzie, niby są momenty ładne, ale nie ma piosenek. Bongripper: Miserable Ponad godzina doomnego sludge’u, podzielona na 3 miażdżące ciężarem piosenki. Przez pierwsze 10-15 minut nawet fajne, ale... Czytaj dalej →

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑