Krótka Piłka 2014 cz. 8

Piłka meczowa: Royal Blood: Royal Blood
Zupełnie niemetalowe wydawnictwo, ale co z tego, skoro wyśmienite? Bas, perkusja, wokal i 10 rockowych petard. Zero kombinowania, zero wymuszonych udziwnień. Po prostu rock ‘n’ roll.
Ps. Aż dziwne, że poznałem ten zespół dzięki czasopismu Teraz Rock… Ale jak to mówią anglosasi: “Lord works in mysterious ways”.

Abusiveness: Bramy Nawii
Niezły pagan metal. Szczególnie podoba mi się, że muzyce z Bram Nawii bliżej do black metalu niż folku i muzycy na szczęście zaoszczędzili mi obcowania z flecikami i tym podobnym instrumentarium. Teksty (również w języku ukraińskim) są dość tradycyjne i opowiadają o tęsknocie do czasów minionych, starych wierzeniach itp. Całość jest ok, ale brakuje jej jakiegoś takiego błysku, który zachęcałby mnie do powrotów w słowiańskie puszcze.

Darkspace: Dark Space III
Kiedyś bardziej ambientowi, dzisiaj gdzieś pomiędzy złym szaleństwem Deathspell Omega i hipsterstwem Deafhaven. Ogólnie dużo różności pomieszane w obrębie trzech długich utworów. Ma momenty, ale zdecydowanie za mało i całość nudzi.

Decapitated: Blood Mantra
Blood Mantra to twór zbudowany na trzech równoważnych filarach: łamańcach spod znaku Meshuggah, groove’ie od Lamb of God i oczywiście zdekapitowanym death metalu. Płyta jest sensowną kontynuacją Carnival Is Forever sprzed trzech lat, a w zasadzie jej ulepszoną wersją. Wydaje się, że zespół (a konkretniej Vogg) był tutaj bardziej skupiony na pisaniu mocnych, dobrych piosenek, aniżeli tworzeniu jak najbardziej pokręconych kompozycji jak na poprzedniczce. Rezultaty są na ogół dobre, ze szczególnym uwzględnieniem kompozycji tytułowej, której główny riffy miażdży suty. Na uwagę zasługują też o wiele lepsze wokale Rasty, jakby głębsze i dające kopa każdemu z numerów. Niestety, nie wszystkie kawałki są w pełni dopracowane, jak np. otwierający „Exiled in Flesh”, który kończy się przedwcześnie, a słuchacz zostaje w takim dziwnym stanie zawieszenia. Ale i tak, cała płyta jest więcej niż solidna i powinna przypaść do gustu wszystkim osobom, które pogodziły się, że Decapy nie grają już “prawdziwego” deathu.

Electric Wizard: Time to Die
Biorąc pod uwagę powszechne uwielbienie dla tej płyty, muszę chyba zaakceptować, że doom  z jakiegoś powodu mi nie podchodzi zupełnie. Nie wkurwia mnie tak jak np power metal czy folk, ale też nie wywołuje jakichkolwiek emocji. Ale obiecuję próbować, a nuż kiedyś się do tej stylistyki przekonam. A co do Time to Die, to ładne dudni w tle, ale nic więcej.

Exodus: Blood In Blood Out
Jedenaste wydawnictwo studyjne klasyków thrashu z San Francisco. Grają to samo co zawsze i znowu śpiewają o krwi przelewanej w mosh picie. Wychodzi bardzo sprawnie, ale do wyśmienitego Tempo of the Damned daleko.

Flying Lotus: You’re Dead!
Dzieje się tu mnóstwo rzeczy, a większości z nich nie jestem w stanie ani ogarnąć, ani nawet nazwać. Punktem wyjścia jest jazz, z którego Steven Ellison wymyka się w rozmaite kierunki, od hip-hopu po jakąś dziwną elektronikę. Na pewno jest to ciekawe i ambitne, ale mi słuchanie You’re Dead! przyjemności nie sprawia.

Genius Ultor: Nic co boskie nie jest mi obce
Trochę chamstwa, trochę syfu, trochę kombinacji. W sumie solidna, dobrze pomyślana płyta black metalowa. Jednak brakuje tu tej iskry geniuszu, która zmuszałaby do powracania do tego wydawnictwa.

Iron Reagan: The Tyranny of Will
25 kawałków zupełnie nieoryginalnego retro-thrashu. Po co ja w ogóle sprawdzam takie rzeczy?

Krieg: Transient
Takie tam atmosferyczne blaczki. Nic podniecającego.

Odraza: Esperalem tkane
Penerski black metal z grodu Kraka. Z początku odrzucała mnie dość nachalnie podkreślana dekadencja, ale po paru przesłuchaniach przestało mi to przeszkadzać. Na pewno pomogły w tym bdb muzyka (super kompozycje i odpowiednio brudna produkcja) i takież wokale. Jest (ziejący wódą) Szatan!

Robert Plant & the Sensational Space Shifters: Lullaby and a Ceaseless Roar
Mile szemrzące ballady z pogranicza country (takie mroczniejszego, a’la Munly), folku i rocka. Bardzo urokliwe.

Slash: World on Fire
Gdy zobaczyłem, że World on Fire składa się aż 17 utworów, spisałem tę płytę na straty. Nie ma szans, byłem przekonany, żeby dało się tego na raz wysłuchać. A jednak. Okazało się, że kudłaty gitarman wraz z załogą wyjątkowo przyłożył się do pisania i wyszedł mu album najlepszy od czasu debiutu Velvet Revolver. Poza samą jakością, siłą tych utworów jest ich różnorodność: od typowo gunsowej większości, przez beatlesowski “Battleground”, po nowoczesny “The Unholy”, kojarzący się z drugim zespołem wokalisty Mylesa Kennedy’ego, Alter Bridge. Klasyczny hard rock w piosenkowym wydaniu.

Slipknot: 0.5 The Gray Chapter
Po sześciu, pełnych rozmaitych turbulencji, latach przerwy, zamaskowana ósemka powraca z nowym materiałem. Biorąc pod uwagę, jak poważne zmiany zaszły w życiu zespołu, spodziewałem się po tym wydawnictwie jakiejś zdecydowanej wolty, np. w stronę zupełnych ekstremów metalu, albo w stronę szalonych industriali, w stylu pierwszej płyty. Zamiast tego, amerykanie ze stanu Iowa zaserwowali bezpośrednią kontynuację ostatniej płyty, All Hope Is Gone. Mamy więc agresywniejsze momenty ze skrzyżowania nu i death metalu, na przemian z pop rockowymi fragmentami, a całość dosmaczona samplami. Tak więc wszystkie te elementy już słyszeliśmy, na dodatek w lepszych piosenkach. Wyjątkami od reguły są świetny “The Devil in I” i sympatyczna balladka “Killpop”. Ale i tak cała płyta przeciętna.

Yob: Clearing the Path to Ascent
Takie tam doomo-sludge. Ciekawie się robi, jak wchodzą czyste wokale. Ogólnie, te kilka przesłuchań było nawet spoko, ale wiem, że nigdy do tej płyty nie wrócę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Wspierane przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Up ↑

HEAVY METAL OVERLOAD

... and classic rock too!

Twoja Stara Gra Metal

Metal i Piekło

Discover

A daily selection of the best content published on WordPress, collected for you by humans who love to read.

Longreads

The best longform stories on the web

The Daily Post

The Art and Craft of Blogging

The WordPress.com Blog

The latest news on WordPress.com and the WordPress community.

%d blogerów lubi to: