Podsumowanie roku 2015.

Ponad miesiąc temu zakończył się całkiem przyzwoity na każdym froncie rok 2015. W czasie między Sylwestrem a dniem dzisiejszym udało mi się nadrobić większość zaległości, a także, co było może najtrudniejsze, przygotować poniższe zestawienie. Tyle tytułem wstępu, czas na meritum. KONCERTY: 3. Outre w Poznaniu 2. Machine Head w Gdańsku 1. Furia na Darkfeście HITY:... Czytaj dalej →

Baroness: Purple

W tym roku mija 9 lat od kapitalnego pełnometrażowego debiutu Baronowej w kolorze czerwonym. W tamtym czasie, zespół grał średnio-brudnego sludge’a z zapadającymi w pamięć melodiami. Wydawało się wówczas, że razem z Mastodon i Kylesą chłopaki zostaną wielką trójką mainstreamowego sludge metalu. Jak wiadomo, żaden taki twór nie powstał. Wszystkie w/w bandy porzuciły szlam na... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 7

Piłka meczowa: Cruciamentum: Charnel Passages Niech dziwna nazwa Was nie zniechęca, bo oto, po 10 latach grania i 4 wydanych epkach dostajemy od Anglików pełną i na dodatek bardzo dobrą płytę. Znawcy szufladkują ich jako death-doom, ja ich twórczość dookreślę następującymi epitetami: mroczna, agresywna i porywająca. Nie idąc na kompromisy i tanie chwyty, muzycy stworzyli... Czytaj dalej →

W.A.S.P.: Golgotha

Dawno, dawno temu w Ameryce, był sobie fajny zespół W.A.S.P. Pisali całkiem fajne piosenki w stylu stadionowego rocka lat 80-tych, głównie o ruchaniu (m.in. “Fuck Like a Beast”). Przez parę płyt było spoko i dowodzona przez Blackiego Lawlessa ekipa hedonistów podbiła amerykańskie sceny. Jak wiadomo, zapotrzebowanie na takie granie przeszło wraz z początkiem ostatniej dekady... Czytaj dalej →

Krótka Piłka 2015 cz. 6

Piłka meczowa: Chelsea Wolfe: Abyss Smutne piosenki śpiewane pięknym, kobiecym głosem. Było. Ale czy podkład do nich stanowiła mieszanka akustycznego rocka i doom/sludge metalu, ze szczyptą elektroniki? Możliwe, ale ja się spotykam z czymś takim po raz pierwszy i jestem szczerze oczarowany twórczością pani Wolfe. Tym bardziej, że poza swą pięknością muzyka panny Wolfe urzeka... Czytaj dalej →

In Twilight’s Embrace: The Grim Muse

Jezus Maria, jakie to dobre! Od pierwszych sekund intra do końca przedostatniej piosenki. Mimo, że zastosowany w otwierającym “Postmodern/Postmortem” motyw z dzwonem jest wyświechtany do granic możliwości, to razem z muzyką sprawdza się tu idealnie. Do tego stopnia, że dostaję ciarek, które nie ustępują wraz z nadejściem kolejnych utworów. Żeby nie być posądzonym o kolesiostwo,... Czytaj dalej →

Iron Maiden: The Book of Souls

Staram się sobie przypomnieć fajne albumy dwu-płytowe i jedyne, które przychodzą mi do głowy to The Wall i Mellon Collie and the Infinite Sadndess. W przypadku całej reszty prób zapełnienia dwóch nośników oryginalną muzą (koncertówki, the best-ofy i kolekcje coverów nie liczą się) w najlepszym przypadku kończyły się komentarzami: “no, gdyby pozbyli się tych przeciętnych... Czytaj dalej →

Eaters of Hope tour – U Bazyla, Poznań – 16.10.2015.

Heresy: Thrash metale z Kostaryki (serio!). Poza egzotycznym miejscem pochodzenia nie cechowało ich nic nadzwyczajnego- ot jedna z setek ekip zrzynająca z Exodus i (w mniejszym stopniu) Testament. Dałem sobie spokój po dwóch piosenkach. Podobno na koniec ładnie zagrali “Creeping Death”, ale jakoś nawet nie żałuję. Morthus: Bardzo fajny death metal. Bazując na klasykach gatunku... Czytaj dalej →

Slayer: Repentless

12. album Slayera nie jest ani tak zły jak twierdzi polska strona internetu, ani tak dobry, jak chcieliby twórcy. Brzmienie jest fajne- tłustsze od WPB, ale też odpowiednio ostre, wykonawczo jest bez zarzutu- szczególnie Tomek A. wzbudza podziw. W wieku 55 lat mieć w sobie tyle ognia i tak dobry głos- czapki z głów. Wszystko... Czytaj dalej →

Witryna internetowa zasilana przez WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑