Piłka meczowa: Chelsea Wolfe: Abyss Smutne piosenki śpiewane pięknym, kobiecym głosem. Było. Ale czy podkład do nich stanowiła mieszanka akustycznego rocka i doom/sludge metalu, ze szczyptą elektroniki? Możliwe, ale ja się spotykam z czymś takim po raz pierwszy i jestem szczerze oczarowany twórczością pani Wolfe. Tym bardziej, że poza swą pięknością muzyka panny Wolfe urzeka... Czytaj dalej →
Days of No Light Tour – U Bazyla, Poznań – 10.11.2015.
Moanaa: Byłbym pod wrażeniem, gdybym nie słyszał wcześniej pewnego pomorskiego zespołu o nazwie Blindead. Bo Moanaa gra dokładnie to samo, tylko bez zapadających w pamięć piosenek. Mord ‘A’ Stigmata: Bez dwóch zdań koncert wieczoru. Widziałem ich po raz trzeci i po raz trzeci było bdb, a piosenki z epki Our Hearts Slow Down idealnie wkomponowały... Czytaj dalej →
In Twilight’s Embrace: The Grim Muse
Jezus Maria, jakie to dobre! Od pierwszych sekund intra do końca przedostatniej piosenki. Mimo, że zastosowany w otwierającym “Postmodern/Postmortem” motyw z dzwonem jest wyświechtany do granic możliwości, to razem z muzyką sprawdza się tu idealnie. Do tego stopnia, że dostaję ciarek, które nie ustępują wraz z nadejściem kolejnych utworów. Żeby nie być posądzonym o kolesiostwo,... Czytaj dalej →
Iron Maiden: The Book of Souls
Staram się sobie przypomnieć fajne albumy dwu-płytowe i jedyne, które przychodzą mi do głowy to The Wall i Mellon Collie and the Infinite Sadndess. W przypadku całej reszty prób zapełnienia dwóch nośników oryginalną muzą (koncertówki, the best-ofy i kolekcje coverów nie liczą się) w najlepszym przypadku kończyły się komentarzami: “no, gdyby pozbyli się tych przeciętnych... Czytaj dalej →
Eaters of Hope tour – U Bazyla, Poznań – 16.10.2015.
Heresy: Thrash metale z Kostaryki (serio!). Poza egzotycznym miejscem pochodzenia nie cechowało ich nic nadzwyczajnego- ot jedna z setek ekip zrzynająca z Exodus i (w mniejszym stopniu) Testament. Dałem sobie spokój po dwóch piosenkach. Podobno na koniec ładnie zagrali “Creeping Death”, ale jakoś nawet nie żałuję. Morthus: Bardzo fajny death metal. Bazując na klasykach gatunku... Czytaj dalej →
Slayer: Repentless
12. album Slayera nie jest ani tak zły jak twierdzi polska strona internetu, ani tak dobry, jak chcieliby twórcy. Brzmienie jest fajne- tłustsze od WPB, ale też odpowiednio ostre, wykonawczo jest bez zarzutu- szczególnie Tomek A. wzbudza podziw. W wieku 55 lat mieć w sobie tyle ognia i tak dobry głos- czapki z głów. Wszystko... Czytaj dalej →
An Evening with Machine Head – B90, Gdańsk – 13.09.2015.
Miejscówka: Był to mój pierwszy koncert w gdańskim B90, więc aby tradycji stało się zadość, oto krótki opis tego klubu. Znajduje się on w jednym z hangarów na terenie stoczni, otoczony podobnymi budynkami, żurawiami itp. Przed drzwiami stały kontenery, w których można było kupić picia i koszulki. Jeszcze przed rozpoczęciem show, podjechały jeszcze 4 foodtrucki,... Czytaj dalej →
Krótka Piłka 2015 cz. 5
Piłka meczowa: High on Fire: Luminiferous Poddając się wszechogarniającemu hajpowi na ten zespół, sprawdzam ich kolejne płyty od czasów Death is this Communion. I szczerze mówiąc, każda nudziła mnie strasznie- takie trochę cięższe motorhedy, wszystko na jedno kopyto, a fajnych piosenek co kot napłakał. A tu niespodzianka. Luminiferous, choć stylistycznie nie różni się od poprzedniczek, kopie... Czytaj dalej →
Lamb of God: VII: Sturm und Drang
Minął już ponad miesiąc od premiery i w końcu jestem gotów, żeby przelać swoje, przemyślane już wielokrotnie, odczucia względem tej płyty. Ociągałem się tak długo, bo, jak wiecie, Baranek jest dla mnie zespołem wyjątkowym i to czyni tę premierę najważniejszą w tym roku. Nie pod względem jakości, czy “obiektywnej” wartości dla świata metalu, ale ze... Czytaj dalej →
God’s Favorite Drug: Here
Wielokrotnie na tych łamach wspominałem o fajnym zabytku z lat 90-tych, czyli serii koncertów z cyklu MTV Unplugged. Była to okazja do poznania ulubionych wykonawców od delikatniejszej, pozbawionej przesterów, strony. I mimo, że cykl ten przeszedł już do historii, debiutancka płyta zespołu z Łazisk Górnych (na mapie pod Katowicami) brzmi jakby była nagrana z myślą... Czytaj dalej →
