Powrót po 24 latach. Osobiście spodziewałem się jakiejś logicznej kontynuacji dokonań z ubiegłego wieku, kiedy to Sanctuary wydało swoje 2 pierwsze płyty. Ogólnie mówiąc, płyty te wypełniały urozmaicone kompozycje oraz ultra-wysokie wokale Dane’a na tle heavy/power metalowej galopady . Kontynuację owszem dostałem, jednak dokonań Nevermore z ostatniej (niezbyt dobrej) płyty. Riffy są szybkie, ale też... Czytaj dalej →
Krótka Piłka 2014 cz. 7
Accept: Blind Rage Kolejny krążek pełen teutońskiego heavy metalu. Spoko, ale do Blood of the Nations startu nie ma. Belphegor: Conjuring the Dead 36 minut bardzo sympatycznej blackened-deathowej sieczki. W sam raz na koniec tygodnia, gdy trzeba gonić deadline’y w korpo. Blues Pills: Blues Pills Zabili mnie singlem “Highclass woman”. Niestety to wszystko co mają... Czytaj dalej →
Krótka Piłka 2014 cz. 6
Anathema: Distant Satelites Od czasów liceum i płyty Silent Enigma mam słabość do tych płaczliwych marud, ale tutaj ostro już przynudzili. Niby wprowadzili jakieś takie trip-hopowe beaty gdzieniegdzie, niby są momenty ładne, ale nie ma piosenek. Bongripper: Miserable Ponad godzina doomnego sludge’u, podzielona na 3 miażdżące ciężarem piosenki. Przez pierwsze 10-15 minut nawet fajne, ale... Czytaj dalej →
Krótka Piłka 2014 cz. 5
BADBADNOTGOOD: III Lekko (jak na standardy gatunku) pokręcony jazz. Niby spokojny, ale czuć ten taki fajny nerw pod powierzchnią. I ogólnie ciekawa płyta. Polecam. Casualties of Cool: Casualties of Cool Nowy projekt Devina Townsenda, z tym razem we współpracy z Ché Aimee Dorval. 15 spokojnych piosenek opartych na takim “pociągowym” rytmie. Dobrze mi się przy... Czytaj dalej →
Arch Enemy: War Eternal
Na temat zmian personalnych w szeregach weteranów melo-deathu wiedzą już chyba wszyscy zainteresowani. Szkoda tylko, że Michael Amott ciągle ten sam, a raczej taki sam. Czyli pełen ciągot do przesłodzonych i patetycznych melodyjek, którymi musi zjebać każdy numer. A gdyby nie, rezultaty byłyby tak dobre… Bo nowe piosenki są całkiem fajne. Słychać dużo agresji, a... Czytaj dalej →
Sabaton: Heroes
Nasłuchałem się wiele złego na temat tego zespołu, który często był obiektem szyderstw ze strony kolegów i ogólnie metalowej braci. Sam słyszałem może dwie piosenki i nie zrobiły na mnie lepszego wrażenia. Taki tam power metal. Ale żeby mieć wyrobione zdanie, postanowiłem obczaić pełne wydawnictwo Szwedów. Już od pierwszych nutek uderza patos bardziej doniosły niż... Czytaj dalej →
